Łańcuszek

Jakieś zwarjowane i sfanatyzowane indywiduum naturalnie rodzaju żeńskiego, rozpoczyna znowu po raz nie wiem już który, rozsyłać „modlitwę” z dodatkiem złorzeczeń i przepowiedni nieszczęścia dla tych, którzy otrzymawszy takową nie roześlą jej w 9-ciu egzemplarzach dalej. Tym razem na szczęście – pierwszy, jak się zdaje „numer okazowy” dostał się w ręce na tyle inteligentnej osobie, że ta nie chcąc dalej rozsiewać ludzkiej głupoty, świstek wrzuciła w ogień, sądząc słusznie, że Pan Bóg nie weźmie jej tego za złe. Dziwić się. należy, że w sprawę tę, przynoszącą chyba ujmę naszej wierze, nie wmiesza się duchowieństwo, piętnując tego rodzaju postępowanie. Bo już przecięż żadnej nie ma w tem zasługi, gdy która nerwowa kobiecina po przeczytaniu takiej pogróżki spłacze się początkowo nie wiedząc jak z kłopotu wybrnąć, a potem nie z nabożeństwa, a raczej z trwogi przed grożącem niebezpieczeństwem śle dalej w świat tę głupią że tak się wyrażę – zabawę. Ej gdyby to taką starą dewotę udało się zdemaskować, pewnie by jej raz na zawsze odechciało się krzewić w ten sposób nabożeństwo.

„Głos Rzeszowski” z 18 września 1904

Z życia codziennego , , , Czytano 754 razy

Brak komentarzy do wpisu “Łańcuszek”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)


*