Strona główna » Technika i wynalazki » Chodzenie po wodzie

Chodzenie po wodzie

Chodzenie po morzu.

Kapitan Walter, mieszkający od lat wielu w Anglii i poświęcający się sportowi wodnemu, wpadł niedawno na pomysł, który stanowić może epokę w sprawie chodzenia po wodzie.

Walter wdziewa na nogi dwa czółenka gumowe hermetycznie zamykające nogi, ale takich wymiarów, że wewnątrz zawierają sporą ilość powietrza. Otwory czółenek są tak urządzone, że czółenka hermetycznie przylegają, i to jedno jest dotąd tajemnicą wynalazcy, tajemnicą ważną, albowiem gdyby się woda przesączyła do wnętrza czółenek, człowiek chodzący w nich po wodzie poszedłby na dno.

Wymiary czółenek zastosowane być muszą do wzrostu i wagi idącego, aby ten ani się zanurzał zbytnio w wodzie, ani też po samej jej powierzchni nie stąpał, – przyprawiłoby go to bowiem o przewrócenie się i arcynieprzyjemne spłukanie, jeżeli nie gorzej.

Dla utrzymania równowagi używa Walter drążka balansowego, również zaopatrzonego po obu końcach w dęte wiosła gumowe, które w razie katastrofy także dopomogłyby mu do utrzymania się na powierzchni wody, i do płynięcia w dowolnym kierunku. Gdyby nawet burza morska go zaskoczyła, piechur wodny przy takiej obfitości dętych przyrządów, zawsze na powierzchni fali utrzymaćby się zdołał.

Niezależnie od tego wszystkiego przyodziany jest jeszcze w kostyum całkowicie gumowy, hermetycznie zamknięty i również miejscami wypełniony powietrzem

Z powyższym przyrządem odbył Walter niedawno próby publiczne pod Dower, w czasie dość burzliwym. Chodził po morzu całe dwie godziny, i ani razu się nie wywrócił. Nawet balansem robił niewiele, równowagę bowiem z całą łatwością był w stanie zachować.

Obecnie zamierza Walter przejść pieszo po morzu od Dower do Calais (z Anglii do Francyi), i gdy ta ostatnia próba się powiedzie, pomyśli o finansowej stronie wynalazku przez uzyskanie przywileju własności.

„Dziennik Kujawski” z 9 kwietnia 1895


Pewien Amerykanin, nazwiskiem Oldreivel uprawia obecnie nową zabawę, wynalezioną przez siebie, chodzenia po wodzie, naturalnie przy pomocy pewnego rodzaju czółen, a raczej obuwia. Parę tygodni temu szedł on po rzece Hudson z Albany do Nowego Jorku przeszło 150 mil angielskich, robiąc przecięciowo 24 mil na dzień.

Nadmienić tu wypada, że podróż odbyła się z wodą.

Obuwie, na którem on się posuwa, jest z drzewa cedrowego, wewnątrz próżne i napełnione powietrzem, mając 5 stóp długości i 1 stopę szerokości.

„Światło” z 1 czerwca 1889

Technika i wynalazki , , , Czytano 1 091 razy

Brak komentarzy do wpisu “Chodzenie po wodzie”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)


*