Strona główna » Folklor Wielkiej Wojny » Masowe fotografowanie

Masowe fotografowanie

Z dziedziny fotografii.

Jedno z najosobliwszych zadań, obarczających władze niemieckie w zajętych ziemiach, polega na wystawianiu wszystkim mieszkańcom kraju paszportów; dzieje się to tak z militarnych jak i z gospodarczych względów. Jak wielkie i uciążliwe jest to zadanie wykazuje książka p. t. „Das Land Ober-Ost”.

Najbardziej zajmujący jest rozdział o paszportach. Mowa tam o sporządzeniu i wystawieniu 3 milionów paszportów. W 13 okręgach rozdzielonych po całem zdobytem terytoryum zajęto 14 oficerów i 600 żołnierzy, zawodowych fotografów, tłumaczy oraz pisarzy; pracują oni w oddziałach, składających się z 10 do 12 ludzi, z których każdy posiada swój własny zakres pracy. Obraz, ukazujący się tam naszym oczom, jest prawie zawsze taki sam. Po uwiadomieniu poprzedniem przez żandarma polowego mieszkańcy wsi stawiają się w dniu oznaczonym do zdjęć paszportowych. Siedzą więc na ławkach ściśnieni, kobiety i mężczyźni w odświętnem ubraniu, starzy i młodzi, należący do różnych narodowości. Fotografowanie jest dla nich nowością, coś zupełnie nieznanego i dla wielu oznacza rodzaj święta. Dobywa się najlepszą odzież, w ostatniej chwili nieraz jeszcze zapożyczoną. Mężczyźni najczęściej w szarych lub ciemnych ubraniach, a spodnie wsunięte w długie, tęgie buty. Każdemu i każdej przypięto numer, który fotografuje się razem. Pięć osób, siedzących na uboczu oddzielnie od innych podnosi się, idzie za podoficerem na podwórze, gdzie fotograf czeka już na „ofiary”. Kobiety otrzepują jeszcze raz fałdy sukien, zdejmują barwne chusty z głowy, gładzą pospiesznie ręką włosy, wreszcie pełne oczekiwania zasiadają na ławie o pięciu oddzielnych siedzeniach, po nad któremi napisano kredą różne cyfry. Wszyscy patrzą na aparat. Lekki trzask i zdjęcie dokonane.

Lecz już pięciu następnych stanęło, gotowych do tej samej operacyi. Fotografuje się wszystkie osoby od 10 roku począwszy. W innym pokoju odbierają urzędnicy dane do wypełnienia kart paszportowych. Na każdą z owych pięciu osób spada wielka ilość zapytań w języku zapytanego. „Nazwisko? Imię? Wyznanie? Miejsce urodzenia i data? Obecne miejsce zamieszkania? Liczba dzieci?” Na pytanie to odpowiada się zwykle wielce wstydliwie. Po zdaniu tego egzaminu delikwent otrzymuje wypełnioną kartę paszportową i udaje się do miary, którą to czynność mierzenia żołnierz uskutecznia. Następnie należy zwrócić się do pisarza paszportów, siedzącego razem ze starostą przy stoliku opodal. Ci sprawdzają tożsamość danego osobnika zapomocą własnoręcznego podpisu tegoż. Na tem jest ostatnia czynność załatwiona. Powaga chwili minęła. Z uciechą udaje się ludność na ulicę. Gdy urzędnicy pracują pilnie przy zapisywaniu nie mniej czynni są fotografi, wywołując z powodu taniości negatywy na papierze, zamiast na płycie szklanej. I tak powstaje fotografia, wąski obrazek z numerem po nad głową danej osoby, zgadzającym się z numerem paszportu. Fotografię wkleja się do paszportu, który otrzymuje podwójny stempel. Po jeszcze jednem porównaniu paszportów, oddaje się je do urzędu powiatowego, zaczem dostają się dopiero do rąk właściciela.

Za każdy paszport płaci się 1 markę. W razie zgubienia należy zapłacić za nowy 10 marek, gdyż tylko za pomocą tak wysokiej ceny ludność zrozumiała ważność starannego przechowywania dokumentu.

Do tego czasu uczyniono 1 800 000 zdjęć fotograficznych i tyleż wystawiono paszportów. Wypisano około 12 000 piór stalowych i 177 litrów atramentu, zużyto milion papierów do negatywów i pozytywów a chemikalii fotograficznych zapotrzebowano więcej niż w największym atelier fotograficznym na świecie.

„Dziennik Poznański” 9 listopada 1917

Folklor Wielkiej Wojny , , , Czytano 777 razy

Brak komentarzy do wpisu “Masowe fotografowanie”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)


*