Wpisy otagowane jako 1906

Arystokrata

26 listopada 2018

Niepoprawny „arystokrata”.

Michał Rzepecki, kilkakrotnie karany za pokątną pisarkę, uprawia ją nadal na szeroką skałę. Sprowadzony we czwartek na policyę gdy mu chciano ofiarować pracę wzbraniał się ją przyjąć twierdząc że Pan Bóg stworzył go „arystokratą” Jako taki nie może się trudnić żadną ciężką robotą, tylko pisarką pokątną, która mu jedynie opowiada.

„Głos Polski. Tygodnik narodowy dla Podola” z 20 stycznia 1906.

Teatr elektryczny

26 listopada 2018

Teatr elektryczny.

W sali zamkowej od soboty odbywają się przedstawienia teatru elektrycznego tj. znakomicie ulepszonego kinematografu. Właściciel kosmografu, inż. Bartel nie szczędząc kosztów zakupił najlepszą dotąd jako taką znaną maszynę systemu Braci Pathee w Paryżu i po przedstawieniach na jarmarku lwowskim, gdzie cieszył się niebywałą frekwencyą publiczności, przedstawia codziennie z dwukrotną już zmianą w sali zamkowej zarówno poważne, jak i krotochwilne, pełne humoru sceny. Aparat p. Bartla ma tę zaletę, że wolnym jest od wszelkiego migania, które jest nieodstępnem przy zwykłym kinematografie. Niektóre obrazy tak pięknie wychodzą na ekranie, że widz doznaje złudzenia i odbiera wrażenie, jak gdyby był w prawdziwym teatrze; do tych ostatnich należy walka byków w Hiszpanii, balet chiński i wiele innych. Obok poważnych scen, wziętych przeważnie z dni ostatnich, a więc jako aktualnych nader pożądanych, przedstawia kosmograf rozmaite sceny, które swą komiką, pełną prawdziwego humoru, wywołują u widzów kaskady śmiechu; zaznaczyć też wypada, że obrazy w niczem nie uchybiają przyzwoitości.

Z dniem dzisiejszym następuje zmiana programu. Przedstawione bowiem będą niektóre chwile z ostatniej doby rosyjskiej, temat zatem ciekawy. Kosmograf – o ile informowaliśmy się – zabawi w Tarnopolu jeszcze przez dni kilka.

„Głos Polski. Tygodnik narodowy dla Podola” z 4 sierpnia 1906.

Upały w zimie

7 marca 2015

O dziwnem zjawisku atmosferycznem donoszą z Ameryki. W Nowym Jorku panowały onegdaj upały letnie. W tym czasie w roku zeszłym panowały w Ameryce silne mrozy, a onegdaj panie w lekkich toaletach spacerowały. W centralnym parku rośliny poczęły kiełkować. Naraz w nocy na wczoraj przyszła od strony Chicago ogromna burza śnieżna i w kilku godzinach cały Nowy Jork znalazł się pod śniegiem.

Na północnym Atlantyku leżała wczoraj wilgotna mgła tak gęsta, że utrudniała żeglugę.

„Gazeta Lwowska” z 26 stycznia 1906



Upały w zimie.

Niezwykłego zjawiska widownią są obecnie okolice środkowe wschodnie Stanów Zjednoczonych. Zapanowało nagle niezwykłe ciepło. W Chicago i w Detroit termometr (Celsyusza) wskazuje 21 stopni ciepła. W Pittsburgu panuje upał, jak w śródleciu. Fala ta ciepła dosięgła w niedzielę Nowego Jorku. Zjawiska podobnego nie zauważyły jeszcze biura meteorologiczne Stanów Zjednoczonych od czasu, jak istnieją.

„Gazeta Lwowska” z 28 stycznia 1906

Oszczędne palenie w piecach

7 marca 2015

Oszczędne palenie w piecach.

Ze strony fachowej otrzymało Słowo Polskie uwagi, w porze zimowej nader aktualne, o paleniu oszczędnem w piecach. Reguły, jakie przy paleniu węglem, należy zachowywać, brzmią tak :

1. Zasuwa do komina powinna być stale, całkowicie otwartą.

2. Po założeniu ogniska i nałożeniu węgla na ruszt zaraz od drzwiczek, a nie w tyle pieca, należy drzwiczki do pieca zamknąć, a do popielnika tyle tylko odchylić, aby rozpalanie się dalsze było podtrzymywane.

3. Kiedy węgiel się dostatecznie żarzy, przymknąć drzwiczki do popielnika, zostawiając, zaledwie taką szparkę, aby ognisko nie zagasło. (Przy większości pieców można drzwiczki do popielnika całkiem zamknąć, gdyż zwykle sama nieszczelność jednych i drugich drzwiczek pozwala na dostateczny dopływ powietrza).

4. Dokładanie węgla na istniejący żar powinno się odbywać w niewielkich ilościach, gdyż węgiel, rozgrzewając się, uwalnia gazy, które w nadmiernej ilości wytworzone, nie znajdując dostatecznego ujścia do komina, rozchodzą się na pokój. Żar w tak opalanym piecu zwykle zachowuje się do drugiego dnia.

„Gazeta Lwowska” z 11 stycznia 1906

Wino szampańskie

21 grudnia 2014

Wino szampańskie, wyrabiane we Francyi w prowincyi Szampanii, ten perlący się trunek dobrego humoru i wesołej biesiady, rozchodzi się rocznie w 30 milionach butelek z Francyi po całym świecie. Najmniej krzepi się niem Afryka, bo zabiera tylko 100.000; 300.000 butelek wypija Hiszpania i Portugalia, 400.000 wysuszają Włochy; 500.000 spuszczają Belgowie do gardła, tyleż spotrzebuje Holandya, l 1/2 miliona wypijają Niemcy, 2 miliony zabiera Rossya, 5 milionów sprowadza Anglia, wysyłając również tyle Indyom, a 10 milionów połyka nowy świat na drugiej półkuli. Reszta zostaje się Francyi, która go stosunkowo najwięcej chłonie, bo około 6 milionów butelek rocznie strzela na wiwat Francuzom.

„Gazeta Lwowska” z 25 stycznia 1906

Osobliwa zemsta

19 listopada 2014

Osobliwa zemsta.

Niejaka pani Weightman z Chicago, przekonawszy się, że mąż ożenił się z nią jedynie dla pieniędzy, zamieniła cały swój majątek w sumie 15.000 dolarów na banknoty i spaliła je.

„Gazeta Lwowska” z 12 stycznia 1906

Amator warkoczów

4 października 2014

Amator warkoczów.

Od kilku tygodni pomiędzy podlotkami berlińskiemi panował popłoch, jakiś bowiem niewyśledzony mężczyzna bardzo zręcznie ucinał panienkom warkocze. Policya po długich poszukiwaniach odkryła naruszcie sprawcę tych zamachów na drogocenną ozdobę głów kobiecych w osobie słuchacza Politechniki, uczęszczającego na oddział budowy okrętów. W mieszkaniu jego znalazła policya 31 warkoczów, które były ukryte w biurku, a każdy z nich miał opaskę z datą odcięcia. Motywem czynu jest prawdopodobnie chorobliwy popęd. Sprawca znajduje się w areszcie śledczym.

„Gazeta Lwowska” z 1 lutego 1906

Masowe utonięcie

4 sierpnia 2013

Masowe utonięcie.

Z Petersburga donoszą:

Gdy wczoraj 2.000 robotników tut. fabryki Thorntona, wracając do domu, przeprawiało się przez Newę, lód się pod nimi załamał i około 200 robotników wpadło do wody. Tylko 11 zdołano wyratować.


„Gazeta Lwowska” z 13 grudnia 1906

Rasizm w Ameryce 1906

6 listopada 2012

Z CAŁEGO ŚWIATA
(fr.)

Amerykanie (oczywiście północni), którzy, jak wiadomo, są zdumiewającym organizmem, złożonym z najsprzeczniejszych wad i zalet, zbrodniczych popędów i szlachetnych porywów, teraz wzięli na czułość i zabierają się do odradzania, a właściwie do leczenia chorych – roślin! W pobliżu Waszyngtonu istnieje już, jedyny naturalnie na całym świecie, szpital roślinny. Ci dobrodzieje roślinności twierdzą, że drzewa, kwiaty, jarzyny i t. p. doznają tych samych chorób co ludzie, suchot, reumatyzmu, scyatyki, zaburzeń w narządach trawienia i t. d., i że je należy leczyć zapomocą tych samych środków co człowieka, a więc zapomocą morfiny, boraksu, antypiryny i t. d., i t. d. Tak np. goździk-suchotnik potrzebuje leczenia formolem, więc należy go podlewać mocno rozcieńczonym roztworem tej cieczy. Ta kuracya ma zabijać zarodki trapiących kwiat pasożytów.

Czy który goździk został w ten sposób ocalony od zgonu na suchoty nie wiem; tylko to wiem, że szpital roślinny waszyngtoński zostaje pod opieką i nadzorem ministeryum rolnictwa, i że lekarze roślinni naliczyli już 500 rozmaitych chorób, którym podlegać mają rośliny, nie licząc w to wypadków trapienia ich przez pasożyty. Spodziewam się, że jak na taki krótki czas badania, to chyba dosyć.

Niechby panowie amerykanie czuli się do roślin, niechby je leczyli morfiną, antipiryną a nawet olejem rycynowym; niechby zakładali nie tylko szpitale ale nawet kliniki chirurgiczne, naprzykład dla zbóż połamanych gradem, – ale niechby obok tego pamiętali zawsze o obowiązkach względem swoich bliźnich, o obowiązku poszanowania godności ludzkiej w każdym człowieku, choćby do rasy anglosaskiej nie należącym.  Czytaj dalej…

Jak odkręcić zardzewiałą śrubę

5 lipca 2012

Odkręcić zardzewiała śrubę.

Nieraz się zdarzy, że śruba zardzewieje, lub będzie tak mocno przykręcona, że niepodobna dać jej rady. Wtedy trzeba do niej przyłożyć haczyk żelazny rozgrzany w ogniu do czerwoności i potrzymać go przez kilka minut. Wiadomo, że wskutek ciepła kruszce się rozszerzają, rozgrzana śruba rozszerzając się, wywiera ciśnienie na otaczające ja drzewo, które ustępuje pod tym naciskiem. Po ostygnięciu zostaje wiec niejaka próżnia, śruba jest lżej osadzona i wtedy łatwo ją odkręcić.

„Przewodnik kółek rolniczych” z 1 kwietnia 1906

Śmieci 1906

5 lipca 2012

W wielkich miastach w skrzyniach do śmieci wyrzucanych z domów znajdują się rozmaite rzeczy. Inżynier miejski w Londynie p. Mejer powiada, że w śmietnikach tych znajdują się następujące przedmioty: papier, szmaty, stare sienniki, rzeczy jubilerskie, pierścionki, pudełka słomiane, słoma, liście, kapusta, cebula, kartofle, pieniądze papierowe, owoc, korki, ości rybie, złote, srebrne i miedziane monety, kości, zdechłe koty, psy i króliki i ptaki, szczotki, stare buty i książki – niektóre z nich nieraz rzadkie i kosztowne – noże, widelce i łyżki niekiedy srebrne, zabawki, stare kapelusze i czapki, piasek, trzciny, krynoliny, stare parasole i parasolki, garnki, flaszki, z których wiele napełnionych lekarstwami – stare sprzęty z żelaza i cyny, popiół, węgle, materyały budownicze, maty, pokrowce, kobierce, serwety, cęgi od ognia i wiele bardzo innych rzeczy, które jednakże marnie nie giną, gdyż istnieją tam „Towarzystwa śmieciarzy” wybierające ze śmiecisk to, co się zużytkować da, a zużytkować da się wszystko. To też Towarzystwa te posiadają ogromne majątki.

„Przewodnik kółek rolniczych” z 1 kwietnia 1906

Zima w mieszkaniu

18 listopada 2011

ZIMA W MIESZKANIU.

Znakomity hygienista szwedzki, dr. A. Nicolson, poświecił osobne studyum sprawie ubierania się i odżywiania w porze zimowej, zwłaszcza, hygienie mieszkań..

Rady swoje hygienista szwedzki rozpoczyna od okien, gromiąc bezsensowy, jego zdaniem, zwyczaj oklejania okien papierem, a także zalepianie szczelin kitem. Nazywa on to samobójstwem, gdyż hermetyczne uniemożliwienie, dostępu świeżego powietrza jest dla organizmu ludzkiego zabójcze.

Najracyonalniejsze opatrzenie okien na zimę uskuteczniać należy obtykając szczeliny watą, lub gumowymi wałeczkami i to nigdy na całem oknie, bo zupełnie wystarczającym jest opatrzeniu okna do wysokości ostatniej szyby. Górna część powinna być wolna, ażeby pozostawionemi szczelinami stale uchodzić mogło zużyte powietrze, skoncentrowane pod sufitem. Jest to daleko hygieniczniejszy sposób, koniecznej wentylacyi, niżli otwieranie na czas jakiś „lufcików”, skutkiem czego wpada do mieszkania nagle znaczna ilość zimna i opadając prawem fizycznem na dół, oziębia ze szkoda dla zdrowia warstwę powietrza, unoszącego się nad podłogą.

Paląc w piecach, baczyć należy na to, ażeby na noc w pokojach nie było za gorąco. Temperatura w mieszkaniu nie powinna przewyższać 15° R (*), jakkolwiek w pokojach ludzi starszych lub osłabionych (małokrwistych), może dochodzić do 16 i 17° R (**). Wyższe temperatury są stanowczo dla zdrowia szkodliwe. Około gorącego pieca, na krześle, lub specjalnym przyrządzie, stać zawsze powinien medalowy płaski talerz z woda, aby powietrze wchłaniało potrzebną ilość wilgoci.

Pokoje dziatwy należy podczas zimy utrzymywać w jednakowej temperaturze; podłogę w nich wyłożyć linoleum i codziennie przynajmniej na kwadrans wówczas, gdy dzieci są na przechadzce, otwierać okna, co przy opatrzeniu watą lub gumą nie przedstawia żadnej trudności. Dopływ powietrza zimowego przez otwarte okna nic nie wpłynie na zmniejszenie się stałej temperatury, chwilowe oziębienie łatwo się unormuje, bo świeże powietrze ogrzewa się szybko.

Ważną jest również rzeczą aby o ile możności drzwi wszystkich pokojów były przez cały dzień otwarte, co daje równomierny stopień ciepła w całem mieszkaniu.

„Odświeżanie powietrza” wonnikami, rozpylanie aromatów sosny, jodły i innych roślin balsamicznych raczej ujemnie, niż pożytecznie, oddziaływa na zdrowotność. Natomiast torować należy dostęp do mieszkania światłu, a zwłaszcza promieniom słonecznym, przy każdem pojawieniu się tych posłanników zdrowia należy ich poprostu chwytać, odsłaniając wszelkie portyery i firanki. Pościel powinna być bezwarunkowo przewietrzana codziennie, a jeżeli to okazuje się w praktyce niemożliwem, to przy każdej sposobności rozkładać ja winno się bodaj na podłodze i poddawać działaniu promieni słonecznych.

Mając zapewnione w mieszkaniu czyste powietrze i prawidłową temperaturę, nawet bardzo osłabiony lub wyczerpany chorobą organizm zniesie surowość zimy. Tak przynajmniej uspokaja nas dr. Nicolson.

„Gazeta Lwowska” z 10 stycznia 1906

*15 stopni Reamura = 18,75 stopni Celsjusza
**16-17 stopni Reamura = 20-21 stopni Celsjusza

Przeciw naśladownictwom

18 listopada 2011

W Niemczech wydane zostały nowe przepisy policyjne, które mają zapobiegać, aby w obieg pieniężny nie dostawały się marki (n. p. marki do gry, rabatowe i t. p.) naśladujące monety. Na tego rodzaju fabrykatach nie będzie wolno umieszczać wizerunków cesarza lub książąt Rzeszy, w tej postaci, w jakiej znajdują się one na monetach, wogóle tego wszystkiego, co mogłoby kogoś w błąd wprowadzić (n. p. liczba wartości, herby, napisy otokowe i t. p.). Wolno natomiast umieszczać portrety panujących w innej formie niż na monetach, a także i zakaz co do napisów otokowych pozwala na pewne wyjątki, Zakazanym będzie wyrób liczmanów okrągłych z gorszych metali, o 20-22 mm. średnicy, a to w celu położenia kresu oszustwom przy automatach na monety 10-fenigowe. Zakaz co do wizerunków nie dotyczy medali wielkich, powyżej 41 mm. średnicy, a wyrób medali i liczmanów owalnych lub wielobocznych, jak również takich, które są przeznaczone do wywozu za granicę, nie podlega żadnym ograniczeniom. Nie wolno również naśladować monet wycofanych z obiegu, ani też ich sprzedawać, o ile nie są stale połączone z jakimś innym przedmiotem jako jego część składowa. Ażeby zakłady przemysłowe, trudniące się wyrobem takich fabrykatów, nie poniosły strat skutkiem nowych przepisów, wejdą one w życie dopiero l kwietnia 1912 r.

B. M. B.

„Wiadomości numizmatyczno-archeologiczne” listopad 1910    Czytaj dalej…

Jankes z rewolwerem w Paryżu

24 czerwca 2010

Z całego świata.

Wielce charakterystyczną historyą o yankesie, cykliście i mleczarzu, opowiada „Echo de Paris”. Działo się to oczywiście w Paryżu. Mister James Wittson, obywatel wolnej Ameryki, lat 50 liczący, kupiec z Deventer, w Stanach Zjednoczonych Ameryki północnej, jechał sobie, o 8-mej zrana, na wierzchu omnibusu idącego z dworca kolei północnej na plac Alma. Sądził on, że stamtąd najlepiej będzie się mógł przypatrzeć Paryżowi i jego budowlom wspaniałym. Na rogu ulicy Królewskiej i placu Zgody zdarzyło się, że młody cyklista, subiekt handlowy Robert Cormont, przejeżdżał około omnibusu. Amerykanin podziwiał pewność i zręczność cyklisty, gdy wtem pojawił się jeden z tych ordynaryjnych wozów mleczarskich, które są postrachem paryżan. Wóz przewrócił cyklistę a koła jego przeszły mu przez piersi. Wszystko to stało się w mgnieniu oka, a kiedy przerażona publiczność poczęła krzyczeć, mleczarz zaciął konia i chciał umknąć. Ale mister James Wittson, który podzielał ogólne oburzenie, nie tracił czasu na daremne manifestacye, tylko wstał, dobył z kieszeni wyborny rewolwer, bez którego porządny amerykanin nigdzie się nie rusza, wymierzył w łeb konia i dwoma kulami położył go trupem na miejscu. Dzięki tej energicznej interwencyi, mleczarza zdołano przyaresztować a mister James Wittson, który dziwił się niezmiernie że jego postępek zwrócił na siebie uwagę powszechną, usiadł sobie najspokojniej i rzekł: „Ja za konia zapłacę”. Jakież było jednak jego zdumienie, gdy przystąpiło do niego dwóch policjantów i nie poprzestali nawet na jego bilecie wizytowym, który im wręczył, powtarzając zapewnienie, że za konia zapłaci. Musiał się udać z nimi na stacyę policyjną, gdzie ściągnięto z niego protokół, z powodu naruszenia prawa Grammonta i strzelania na drodze publicznej. Szczęście jeszcze, że nie zabrano mu rewolweru, gdyż pokazało się, że kaliber jego odpowiada prawnym przepisom. I to także pocieszyło, że mleczarza odprowadzono do więzienia; nie mógł jednak powstrzymać się od zrobienia głośnej uwagi, że we Francyi rzecz taka prosta tyle wywołuje ceregieli!…

„Głos Rzeszowski” z 10 czerwca 1906

Konkurencja

24 czerwca 2010

W jaki sposób Anglia chroni swój przemysł przed obcą konkurencyą.

W Anglii jak wiadomo – oddawna obowiązuje przepis, że na towarach obcych, zaopatrzonych napisami w języku angielskim tak, iż kupujący mógł by być w błędzie co do pochodzenia towaru, musi być także wyraźne oznaczenie kraju pochodzenie n. p. „Made in Germany”, „Madę in Austria”.

Obecnie rząd angielski przypomniał urzędom cłowym ten przepis, dołączając do niego szczegółową i ścisłą interpretacyę.

Podstawą do wydania przepisu było przekonania rządu o patryotyźmie ekonomicznym publiczności angielskiej.

„Głos Rzeszowski” z 14 października 1906

Następna strona »