Wpisy otagowane jako wynalazki

Żelazny koń

23 grudnia 2016

Żelazny koń.

Niedawno, w Berlinie pan Nitsch produkował wobec licznie zgromadzonych techników, mechaników i dziennikarzy, żelaznego konia, własnego pomysłu. Koń ten mieści się pomiędzy dwoma kołami wysokiemi 1 metr wprawianemi w ruch poruszeniami nóg jeźdźca. Szybkość jazdy wyrównywa szybkości zwykłego kłusa. Żelazny koń może zarówno odbywać ruch po drodze szosowej, jak i po bruku ulicznym i dokonywać zwroty z największą łatwością na miejscu.

„Gazeta Narodowa” z 20 grudnia 1877

Nowa epoka pokoju

23 grudnia 2016

Nowa epoka pokoju.

Telegramy doniosły, że uczony francuski, Paweł Giffard, twórca pneumatycznych rur w Paryżu, wynalazca aparatu, oziębiającego powietrze niżej punktu marznięcia, człowiek, który nauczył doprowadzać gazy do tego stopnia ścieśnienia, że stają się płynnemi – otóż telegramy doniosły, że ten „cudotwórca” urzeczywistnił w całej pełni ideę strzelania bez prochu. Skonstruował on karabin, rodzaj wiatrówki, wobec którego niczem są rozmaite manlichery, leblówki itp. Z nowej tej broni strzelać się bęzie płynnym gazem. Na oko karabin Giffarda wygląda jak zwykła strzelba, przypatrzywszy mu się jednak bliżej, zobaczymy, że kolba jest dłuższą i że poniżej lufy znajduje się druga rura, sięgająca do jej połowy. W tej rurze znajdują się naboje, wypełnione płynnym gazem. Naboje te dostają się jeden za drugim do lufy, jeżeli się strzela, zupełnie tak samo jak przy repetjerach.

Skoro gaz ten płynny uwolni się za spuszczeniem kurka ze swojej pokrywki, wtedy przemienia się znowu w gaz, tojest rozszerza się naraz w sposób niezwykły i działa jako siła wysadzająca na pocisk, który wydobywa się z nadzwyczajną potęgą z lufy.

Dotychczas istnieją trzy modele tego nowego gatunku broni. Do pierwszego modelu używa się pocisków 6-milimetrowych. Można z tej broni dać trzysta strzałów – jeden po drugim; poczem wyciąga się ową rurę, a umieszcza się inną, świeżo nabitą, ażeby znowu wystrzelić trzysta razy. Do drugiego modelu używa się pocisków 8-milimetrowych, strzałów dać można nie więcej jednak, jak „tylko” sto. Trzeci model nareszcie nabija się pociskami 12-milimetrowemi w ilości pięćdziesięciu.

Wszystko to odbywa się bez huku, bez dymu, z nadzwyczajną łatwością; sama broń i naboje są nader lekkie, amunicja nie zamoknie – oto „przymioty” tej nowej broni. A czyż karabin Giffarda może być użyty jako broń wojenna? Wynalazca jej twierdzi, że nadaje się bardzo dobrze do ryczałtowego mordowania ludzi; co więcej, zamierza on zreorganizować artylerję, zastosowując swój system i do armat.

Nadchodzi więc nowa epoka – pokoju, bo jakże nie ma być pokoju, jeżeli można prowadzić wojnę bronią, która daje od razu trzysta wystrzałów?!

„Kurjer Lwowski” z 14 listopada 1889

Zamrażanie

23 grudnia 2016

Przerywanie życia.

Przed laty trzydziestu czytaliśmy – ponoś w „Rozmaitościach” Gaz. Lw. – że jakiś doktor szwedzki wynalazł sposób zamrażania i odmrażania ludzi, tak, iż możnaby np. zamrozić kogoś w XIX stuleciu, a odmrozić go, zupełnie zakonserwowanego i zdrowego, po dwu wiekach. Obecnie donoszą dzienniki angielskie – które, o ile uważamy, nie pamiętają przytoczonej przez nas anegdoty, że w Australji jakiś dr Rotura odkrył na serjo coś podobnego, i że wykonał już zadziwiające eksperymenta na psach, jagniętach itd. Sekret polega na wstrzykiwaniach podskórnych, i służyć ma do transportu bydła z Australji do Anglji. Wynalazca żąda, ażeby mu pozwolono zrobić doświadczenie na człowieku, skazanym na śmierć; zamrozi on go, czyli raczej otrętwi, i ręczy, że po upływie dowolnego czasu przywoła go do życia. Daily Telegraph, powtarzając to wszystko ze słusznem niedowierzaniem, nadmienia jednakowoż, że fenomen „przerwy życia” pojawia się w naturze u zwierząt, zapadających w sen zimowy, i że dla tego sztuczne wywołanie podobnego objawu nie należy do absolutnych niepodobieństw. Jakiemby to było dobrodziejstwem, gdyby człowiek mógł dać „zamrozć się” w obecnych czasach golizny, panowania moskiewskiego itd., a obudzić się dopiero, gdy wiek złoty znowu zawita na ziemi!

„Dziennik Polski” z 5 czerwca 1879

Czujnik przeciwpożarowy 1877

26 lipca 2016

Bardzo ciekawe próby odbywały się temi dniami w pracowni chemicznej dra Radziszewskiego wobec znawców z nowym aparatem pomysłu i wykonania p. Stanisława Ziembińskiego, dyrektora instytutu przemysłowo-technicznego w Krakowie. Przyrząd składa się z małego naczynia, połączonego drutem z dzwonkiem elektrycznym, jakiego zwykle używa się do ułatwienia komunikacyi po hotelach. Aparat ten nazwany przez wynalazcę „Strażnikiem” umieszcza się gdziebądź w pokoju czy magazynie, i skoro tylko temperatura tego miejsca podniesie się po za pewien stopień, na który go ustawiono – dzwonek zaczyna dzwonić i alarmuje dopóty, dopóki się temperatura nie zniży. Ten stopień temperatury może tu być dowolnie przyjęty. „Strażnik” taki wymaga tylko słabej bateryi elektrycznej, a dzwonek może być umieszczony w znacznej od niego odległości, naprzykład w zabudowaniu straży ogniowej. Jednocześnie też same połączenia drutowe mogą służyć do wszelkiego rodzaju sygnalizacyi, do jakich są obecnie w zakładach biurowych i hotelowych używane. Próby udały się zupełnie i aparat ten przyniesie wielkie usługi we wszystkich muzeach, bibliotekach, archiwach, kasach, a nawet magazynach mieszczących rzeczy kosztowniejsze, albowiem wszelkie niebezpieczeństwo grożące wewnętrznym pożarem, stanowczo da się usunąć. Na zaletę jego trzeba przyznać, że jest nadzwyczaj prosty i tani – działa z niezawodna pewnością, bo nawet w razie zepsucia się któregobądź drutu dzwonek sam daje znać o tem.

„Gazeta Lwowska” z 28 grudnia 1877

Okręt nie do zatopienia

26 lipca 2016

Okręt nie do zatopienia.

W porcie tulońskim spuszczono na morze nowy okręt „Cecille”, który kosztował 8 milionów franków, a którego podwójny płaszcz wypełniony jest cellulozą, mająca tę własność, że gdy kula wybije w pancerzu otwór, ona rozciąga się i otwór zamyka. Jeżeli wynalazek ten okaże się praktycznym, żaden okręt nie będzie mógł w przyszłości zatonąć i pancerze stalowe wyjdą z użycia.

„Gazeta Lwowska” z 20 maja 1888

Nowy rodzaj telegrafów

31 grudnia 2015

Nowy rodzaj telegrafów.

Przed niewielu dniami wśród ciemnej nocy, Berlinczycy zaciekawieni zostali widokiem ognistych znaków na niebie, strzelających w górę już to całych smug światła, już to pojedynczych promieni i linij poprzecinanych ciemnemi pręgami. Były to próby dawania sygnałów elektrycznych według systemu francuskiego urzędnika telegraficznego Leard’a. System ten polega na przesyłaniu zapomocą kombinacyi zwierciadeł światła elektrycznego w daleką przestrzeń, tak, aby je widzieć można było w odległości 4-5 mil, bez względu na znajdujące się między dwoma obranemi punktami wyniosłości i góry, przyczem utworzone zapomocą ciał nieprzepuszczających światła ciemne znaki na jasnem tle, stanowić mają telegraficzny alfabet. Tym sposobem armia oblężona przez nieprzyjaciela mogłaby z fortecy porozumiewać się z resztą kraju, bez uciekania się do zawodnego często wysyłania z depeszami ludzi, gołębi, balonów etc.

„Gazeta Lwowska” z 14 lipca 1876

Telefon

5 lipca 2015

Telefon.

W zeszłym tygodniu robiono w Berlinie próby z telefonem wynalezionym przez prof. A. Graham-Bell w Bostonie i przekonano się, że z pomocą tego narządu można przesyłać tony po drucie telegraficznym na odległość kilkumilową. Próby robiono między Berlinem a Poczdamem i między Berlinem a Brandenburgiem. Głos nietylko do chodził w całej doniosłości, lecz nawet zachowywał swój charakter, tak, że w tej odległości rozpoznawano po głosie osoby. Również cichy szept był słyszany, a wreszcie akorda fortepianu. Stwierdziła się też i powiodła taka próba na telegrafie podziemnym. Dalsze próby z silniejszym narządem zapowiedziane, aby się przekonać, czy telefon da się użyć do celów praktycznych. Mogłoby więc przyjść z czasem do tego, że przesyłanoby sobie ustne depesze zamiast pisanych. Narząd ten jest bardzo prosty, składa się on z cienkich kleszczy drewnianych i trąbki drewnianej, w którą głos się wpuszcza.

„Gazeta Narodowa” z 17 listopada 1877

Komfort na kolejach amerykańskich

5 lipca 2015

Komfort na kolejach amerykańskich.

Za Oceanem dyrekcje kolei żelaznych cokolwiek więcej dbają o wygody swoich podróżnych, aniżeli u nas, w starym świecie. W Deutsche Verkehrs-Ztg. czytamy właśnie, że przy pociągach pospiesznych kursujących pomiędzy Nowym Jorkiem a San Francisco, urządzone zostały obecnie łaźnie tureckie. Wagon kąpielowy składa się z salonu, jednej łaźni parowej, pokoju z wanną i gabinetu z sofami dla odpoczynku po kąpieli. Odtąd więc podróżni na tej olbrzymiej linii, nietylko jeść, pić i spać, ale i kąpać się mogą, nie wydalając się ani na chwilę z pociągu.

„Gazeta Narodowa” z 17 listopada 1877

Spadochron 1887

26 marca 2015

We Walkill, w Ameryce Północnej, skutkiem stawionego zakładu fabrykant papieru zeskoczył z rozpiętym silnym parasolem w ręku z komina fabrycznego, mającego 164 stóp wysokości. Dobrze widać obliczył siłę unoszącego go parasola, gdyż nic mu się nie stało; – wpadł tylko w rzekę, z której go zaraz wyciągnięto i wygrał ten zakład karkołomny.

„Wielkopolanin” z 15 marca 1887

Lekcje języków przez telefon

26 marca 2015

Lekcye języków przez telefon.

W Peszcie istnieje, jak wiadomo, pierwsza w państwie austryackiem gazeta telefonowa, Telephon-Hirmondo; redakcya tego dziennika urządziła obecnie dla swych abonentów lekcye języków obcych – przez telefon. Na stacyi centralnej Telephon-Hirmondo o oznaczonej godzinie nauczyciel danego języka ma wykład, którego słuchają abonenci, siedząc wygodnie w domu. Chwilowo odbywają się te lekcye telefonowe w języku francuskim, angielskim i włoskim.

„Wędrowiec” z 25 grudnia 1897

Następna strona »