Wpisy otagowane jako 1894

Pies zbawca

26 lipca 2016

Pies zbawca.

Wzruszająca scena rozegrała się niedawno temu w Berlinie, nad jednym z kanałów Sprewy. Grono drobnych dzieci, bawiących się na moście bez dozoru starszych osób, poczęło spinać się po poręczach. Naraz mała 5-letnia córeczka buchaltera K. traci równowagę i wpada do wody. Obecny właśnie w pobliżu ogromny dog, rasy niemieckiej, nie zachęcany przez nikogo, widząc co się stało, rzuca się z własnego popędu w nurty, a gdy dziecina wynurzyła się na chwilę z wody, chwyta ją za kołnierz zębami i podtrzymując nad powierzchnią, poczyna płynąć ku znajdującemu się w pobliżu statkowi. Krzyk innych dzieci przywabił wówczas flisaków, którzy, podpłynąwszy szybko czółnem, wydobyli z wody zbawcę i uratowaną przezeń od niechybnej śmierci dziecinę. Mądre psisko okazywało niekłamaną radość ze swego czynu, obwąchując i liżąc dziecinę, oraz wdzięcząc się do flisaków. Dog ten, własność jednego z miejscowych bankierów, jest dziś w Berlinie bohaterem dnia.

„Łowiec” z 1 maja 1894

Prawdziwa piękność kobiety

31 grudnia 2015

Prawdziwa piękność kobiety.

Pod takim tytułem zamieścił niedawno Kuryer codzienny artykulik, który tutaj powtarzamy:

Utrzymuje się powszechnie fałszywe mniemanie, że kobieta po skończeniu lat 26 zaczyna się , jeżeli nie starzeć, to przynajmniej wkracza w epokę, która już nie należy do interesujących. Tymczasem piękność kobiety powinna trwać do pięćdziesiątego roku życia i trwa w samej rzeczy, gdy jest skończoną i nie posiada rożnych przyrodzonych braków.

Zenitem piękności kobiecej są lata pomiędzy 35 a 40 rokiem życia.

Piękna Helena miała lat czterdzieści, kiedy ku niej płonęły jeszcze wszystkie serca; Aspazya liczyła lat 36, kiedy się w niej zakochał Perykles; Kleopatra przekroczyła trzydziestkę, gdy po raz pierwszy spotkała Antoniusza; Diana de Poitiers miała rok 36, kiedy zapałał ku niej miłością Henryk II; Anna austryacka dochodziła 39 roku życia, gdy ją uważano za najpiękniejszą w Europie; pani de Maintenon liczyła 43 lat, kiedy się z nią ożenił Ludwik XIV; pannę Mar miano za najpiękniejszą osobę w jej 45 roku życia; wreszcie pani Recamier była cudownej urody pomiędzy 36 – 55 rokiem swojego życia.  Czytaj dalej…

Przemytnictwo fin de siécle

31 grudnia 2015

Przemytnictwo fin de siécle.

Gazety holenderskie donoszą, iż przemytnictwo współczesne zaczyna się posługiwać… balonami. W zeszłym tygodniu w pewnej miejscowości w Holandyi wzbił się w przestworza niebieskie na balonie pewien z handlarzy cygar hawańskich wraz ze swym pomocnikiem i sporym zapasem cygar. Osobliwi podróżni spuścili się szczęśliwie w pobliżu miast nadreńskich i rozpoczęli handlować przywiezionym w ten sposób towarem. Strażnicy graniczni będą więc na przyszłość musieli bujać po obłokach za zmyślnymi przemytnikami.

„Czas” z 25 lipca 1894

Co się staje ze szpilkami?

18 lipca 2015

Co się staje ze szpilkami?

We wszystkich krajach przemysłowych obu półkuli, setki fabryk wyrabiają niezliczone ilości szpilek i igieł. Wyroby te dostają się do rąk publiczności, służą do chwilowego użytku, a potem znikają bez śladu. Cóż się z niemi staje? Sądząc z liczby produkowanych, używanych, a wreszcie gubionych igieł i szpilek, możnaby przypuścić, iż powinny zaścielać posadzki i bruki uliczne jak zeschłe gałązki sosen zaścielają ziemię w lasach iglastych. Tymczasem nie widać ich nigdzie. Oto, padając na podłogę lub ulicę, szpilki i igły wciskają się w szparę lub otwory między kamieniami, tam zjada je rdza, przeistaczając w pyłek, który przy lada powiewie wiatru unosi się w powietrzu. Wdychamy podobno miliardy szpilek pod tą postacią.

„Gazeta Lwowska” z 24 lutego 1894

Jak żyć w upały?

5 lipca 2015

Jak żyć w upały?

Oto pytanie, na które daje następującą odpowiedź dr. Gruber z Wiednia: Używać bardzo mało ruchu, prowadzić tryb życia umiarkowany, zwłaszcza pod względem użycia napojów alkoholowych; najlepszym napojem jest woda (filtrowana) o temperaturze minimalnej 7° R; piwo, jako spożywane w stanie chłodniejszym, bywa szkodliwem; doskonały wpływ wywierają zimne kąpiele, zwłaszcza zaś wycieranie ciała zimną wodą; najlepszym materyałem na suknie jest batyst, na ubranie męskie lekka flanela; nie należy sypiać przy otwartem oknie.

„Gazeta Lwowska” z 11 sierpnia 1894

(7 stopni Reamura = 8,75 stopni Celsjusza)

Wilk i pies

27 grudnia 2013

Wilk i pies.

Stanowcze twierdzenia myśliwych, że przez krzyżowanie psa z wilkiem, można otrzymywać bastardy psów, zdolne do dalszego rozpłodu, zniewalają i zoologów do badania pokrewieństwa między kanidami i do wyprowadzania w ogóle nowych hypotez co do pochodzenia psa. Jeden z takich badaczów niemieckich, p. A. Wolfgramm, poddał ścisłemu badaniu zbiór czaszek wilczych, będących własnością uniwersytetu rolniczego w Berlinie i wykazał, że u wilków zrodzonych w niewoli następuje znaczne zmniejszenie czaszki i w ogóle zmiany w całej jej budowie, a mianowicie rozszerza się ona, podnosi ku górze, a traci na długości, tak, że położenie mózgu staje się odmienne, a czaszka niemal kolista, że nadto zęby trzonowe i kły stają się mniejsze i inaczej uformowane, a wszystkie te przekształcenia zbliżają wilka już w pierwszem pokoleniu niewoli znacznie do psa, Canis familiaris. Dalsze twierdzenie p. Wolfgramma brzmi, że pies jest w ogóle produktem odwiecznego skrzyżowania europejskiego wilka z małym szakalem, Canis aureus, który już w epoce kamiennej przez mieszkańców Europy był obłaskawiany. Szakal ów przypomina się aż nadto wyraźnie w rasach szpiców i pinczów, a nawet jamników. Nałoży do tego dodać, że zarówno wilk jak szakal uczą się w niewoli szczekać, mardać ogonem na boki i ku górze, słuchać swego pana, poznawać go nawet po kilkoletniem niewidzeniu – jednem słowem nabierają łatwo zwyczajów psa domowego.

Mamy tu więc znowu jeden zamach więcej na prelegowaną tak długo nietykalność i niezmienność rodzaju.

„Łowiec” z 15 grudnia 1894

Zdziczałe kury

17 lipca 2013

Zdziczałe kury.

Jedno z niemieckich pism myśliwskich opowiada, że pewien dzierżawca polowania w Bawaryi, w pobliżu granicy tyrolskiej, zwiększył stan zwierzyny na swojem terytoryum przez sztuczne zdziczenie drobiu domowego. Kury domowe, trzymane i karmione w lesie, zdala od gospodarstwa, po kilku miesiącach dziczeją, a potomstwu ich zastosowuje się do tego stopnia do warunków nowego sposobu życia, że samo umie się obronić: i wyżywićć. Przytem zmienia się jego postać i natura. Kury stają się mniejsze i dostają upierzenia popielatego. Mięso ich ma być nadzwyczaj smaczne, lepsze od mięsa bażantów. Strzelać je nie jest łatwo, gdyż są bardzo płoche i wzlot mają szybki. Chcąc, aby się rozmnożyły, trzeba starannie tępić drapieżnych szkodników. Można w ten sposób tanim stosunkowo kosztem podnieść w okolicy stan zwierzyny.

„Łowiec” z 1 maja 1894

Naukowe… karmelki

17 listopada 2011

Naukowe… karmelki.

W oryginalny sposób zapragnął zostać krzewicielem wiedzy jeden z cukierników wiedeńskich. Zauważywszy, że najliczniejszą konsumentką słodyczy jest młodzież szkolna, wypuścił ze swej fabryki „krzewiciel oświaty” karmelki, owinięte w papierki, na których zamiast wierszyków i obrazków pomieszczone były zadania matematyczne, czytania z katechizmu, aforyzmy, wiadomości z historyi powszechnej, historyi naturalnej i t. d. W tych dniach jednak wszystkie cukierki zostały przez władzę… skonfiskowane, a pomysłowy fabrykant pociągnięty do odpowiedzialności sądowej za naruszenie prawa o druku, które orzeka, że „drukowanie prac naukowych dla użytku młodzieży szkolnej” podlega cenzurze prewencyjnej.

„Gazeta Lwowska” z 12 września 1894

Automaty oświetlające

14 listopada 2009

Automaty oświetlające.

W wagonach podziemnej kolei w Londynie światło nie jest tak silne, aby przy niem czytać można. Utworzyło się więc towarzystwo, które w tych wagonach umieści automaty oświetlające. Za wrzuceniem do specyalnie urządzonej skrzynki jednego „penny” ukazuje się lampka elektryczna, która świeci jasno przez pół godziny. Lampki są tak urządzone, iż oświetlają tylko miejsce pasażera, płacącego penny do puszki, Ani jeden promień nie oświetla miejsc obok, lub naprzeciwko położonych.

„Dziennik Kujawski” z 30 stycznia 1894

O pozbyciu się skutków zaziębienia

12 sierpnia 2009

Praktyczne rady i wskazówki.
O pozbyciu się skutków zaziębienia i jak zabezpieczyć się przeciw niemu na przyszłość.
Prędsze, lub powolniejsze pozbycie się skutków zaziębienia zależy od tego, jak długo ono trwało. Jeżeli zaziębienie trwało kilka godzin, w takim razie najlepiej jest wziąć gorącą kąpiel, położyć się do łóżka i spocić się należycie. Kto czuje, że się przeziębił przed dwoma, lub trzema dniami, powinien także wziąć gorącą kąpiel; lecz kąpiel tak zastarzałego zaziębienia nie wykorzeni z gruntu, ulży tylko osobie przeziębionej i zabezpieczy ją przeciw nowemu zaziębieniu. Zastarzałe zaziębienie jest bardzo trudne do pozbycia. Najgłówniejszą rzeczą w takim razie jest, aby w czasie, gdy się czuje skutki przeziębienia, nie zaziębić się na nowo.

Chcąc się ustrzedz przeciw nowemu zaziębieniu, nie trzeba używać wiele kąpieli, albowiem one w takim razie nie tylko nic nie pomogą, ale przeciwnie nowe zaziębienie sprowadzą. Jedna a najwyżej dwie kąpiele wystarczają.

Jednocześnie trzeba używać środków, któreby wzmocniły organizm i zabezpieczyły przeciw nowemu zaziębieniu i wzbudziły potrzebną cyrkulacyą krwi. Codzienne kąpiele słone, lub nacieranie ciała słoną wodą, ruch na świeżem powietrzu są to środki i lekarstwo najlepsze na tę chorobę. Osoby, które pozostają długo na świeżem powietrzu, rzadko cierpią na długie zaziębienie. To powinno być nauką dla wszystkich osób skłonnych do zaziębienia. Ruch i świeże powietrze najlepiej działają na pozbycie się zaziębienia i zapobiegają przeciw nowemu zaziębieniu. Największą popełniają niedorzeczność te osoby, które z nastaniem zimna, aby się zabezpieczyć przeciw zaziębieniu, zamykają się w pokoju i w piecu mocno palą.

Okoliczność ta wywiera wpływ wprost przeciwny i przy pierwszej lepszej sposobności sprowadza zaziębienie. Przy takiem postępowaniu osoba staje się tak niewytrzymałą i tak skłonną do zaziębienia, że przy najmniejszym przewiewie, przy otwarciu na chwilę drzwi, lub okna natychmiast dostanie kataru Wszystkie osoby, a szczególniej niewytrzymałe na zimno, z ustaniem pory chłodnej powinny się przyzwyczaić do zimna. Tym sposobem skłonność do zaziębienia się łatwego powoli ustanie i w końcu zupełnie zniknie. Codzienne przechadzki na świeżem powietrzu, zimne kąpiele, lub nacieranie ciała zimną woda, zdrowe i skromne potrawy, gimnastyka, odpowiedni wywczas są to najlepsze środki przeciw zaziębieniu.

„Dziennik Kujawski” z 28 kwietnia 1894

Sprostowanie

12 sierpnia 2009

Od p. J. Fraenkla w Inowrocławiu odbieramy następujące sprostowanie:

W 205 nr. „Dzien. Kujaw.” podano wiadomość, że kupiec F., właściciel szynku, został przez policyą na 10 marek kary za to skazany, iż w niedzielę w składzie użył naczynia, w którem się myją szklanki i kieliszki, do swej przyrodzonej potrzeby — zamiast pójść na ustęp.

Na to odpowiadam, że wyjść z handlu nie mogłem, ponieważ sam byłem w składzie. Nie użyłem zaś naczynia do mycia szklanek, tylko węborka, który zawierał brudną wodę i że nie zapłaciłem 10 marek kary za to, żem to uczynił, tylko że to się stało w obecności gości, a na to nie pozwala § 360 kodexu karnego.

Z szacunkiem
J. Fraenkel.

Tyle sprostowanie.

Pan Fraenkel domaga się, aby mu wymienić nazwisko osoby, która tę wiadomość podała. Redakcye z zasady nazwisk korespondentów nie wymieniają, zatem tej proźby(*) spełnić nie możemy.

Stwierdzamy, że istotnie zaszła w szynku czynność karygodna, a czy do tego było użyte naczynie do mycia szklanek, lub węborek, to jest rzecz mniejszej wagi.

„Dziennik Kujawski” 11 września 1894

(*) tak w oryginale

Zakład

11 sierpnia 2009

W Prusach zachodnich parobek S. założył się ze swoim przyjacielem, że wypije od razu pół litra wódki. Rzeczywiście wypił tyle i wygrał zakład, lecz w drodze do domu umarł. „Przyjaciela” zmarłego postawiono przed sąd rzeszy za rozmyślne zrobienie zakładu, który śmierć parobka S. spowodował.

„Dziennik Kujawski” z 11 stycznia 1894

Fonograf Edissona

11 sierpnia 2009

Najnowszy fonograf Edissona przywieziono w ostatnim czasie z Rzymu do Londynu. Pisma angielskie zapewniają, że jest to najdoskonalsza, jaką pomyśleć można, maszyna do mówienia. Fonograf reprodukuje mowę z najdelikatniejszą modulacyą głosu, wyraźniejszą nawet, niż sam oryginał. Co więcej, fonograf urządzony jest tak, że w reprodukcyi może dowolnie wzmacniać głos, lub osłabiać. Tak n. p.: słowa powierzone jej całkiem po cichu cudowna ta maszyna umie powtórzyć tak głośno, żeby je było słychać na całej sali i na odwrót. Najnowsze to dzieło niezmordowanego Edissona zawieziono do Rzymu w tym celu, aby odebrać ustne pozdrowienie papieża dla prezydenta Stanów-zjednoczonych.

„Dziennik Kujawski” z 11 stycznia 1894

Fotografowanie na dnie morza

11 sierpnia 2009

Fotografowanie na dnie morza.

Dr. Bonton, uczony francuzki, jest pierwszym, który udowodnił, że można fotografować w wodzie na dnie morskiem. Użył on w tym celu bardzo zwyczajnych środków, gdyż oprócz fotograficznego aparatu spuścił na dno morskie beczkę napełnioną kwasorodem. Do beczki przytwierdzony jest dzwon szklany, w którym się pali spirytusowa lampa. Za pomocą łatwego środka rozrzuca się nad światłem proszek magnezynowy, który rozświeca żywo jasną barwą morskie głębiny. Śmiały fotograf w ubiorze nurka, trzymając rękoma na piersiach aparat fotograficzny, spuszcza się na dno morskie, a gdy ustawiony za nim dzwon szklany rozświeci morskie wody na wzór błyskawicy, wtedy chwyta na szkło krajobraz morski. Dr. Bonton w morzu Śródziemnem, na francuzkiem wybrzeżu Banyals niedaleko hiszpańskiej granicy, fotografował na dnie morskiem za pomocą wyżej podanych środków.

Beczka z kwasorodem opatrzona jest dziurami; woda morska, wchodząc w te otwory, wywiera potrzebny nacisk, aby kwasorod szedł w górę dla dostarczania światłu powietrza. Wiadomo, że światło potrzebuje koniecznie do palenia kwasorodu, gdyż w przeciwnym razie gaśnie.

Wkrótce zapewne posiadać będziemy albumy z widokami dna morskiego na wzór albumów z widokami gór, miast i okolic.

„Dziennik Kujawski” z 30 stycznia 1894

Krawaty z aluminium

11 sierpnia 2009

Krawaty z aluminium.

W Niemczech pojawiły się niedawno w handlu krawaty z aluminium, gładkie i w desenie, z pozoru nieróżniące się niczem od jedwabnych lub atłasowych. Krawaty te są lekkie, jak batyst, i z łatwością można je czyścić.

„Dziennik Kujawski” z 4 marca 1894

Następna strona »