17 lipca 2013
Komentowanie nie jest możliwe

list1

17.07.2013 – Strona „Wycinki ze Starych gazet” od dziś ma nowy, zmieniony wygląd.

Inny sposób prezentowania materiału, możliwość przydzielania do różnych kategorii i nadawania słów kluczowych, tzw. tagów (patrz Skorowidz). Mam nadzieję, że zmiany spodobają się Czytelnikom.

 

 

Tajemnice gumy do żucia

20 maja 2017

Tajemnice gumy do żucia.

Opowiadają następującą, dziwną, ale, jak na amerykańskie stosunki, nader prawdopodobną, historję powstania gumy do żucia. Pewien nowojorski kupiec otrzymał był przed dawnemi laty z Meksyku ładunek żywicy z drzewa zwanego „chicle” i to z poleceniem przerobienia jej na gumę. Niestety, nadesłany towar żadną miarą do tego celu się nie nadawał. Cóż tedy robić z całym ładunkiem? Odbiorca – niezawodnie był nim ów Mr. Thomas Adams, którego fabrykanci gumy do żucia ogłosili największym dobroczyńcą narodu – był zwolennikiem amerykańskiego na świat patrzenia: Nie dlatego – począł rozumować jankes – rośnie w Chinach ryż, bo go Chińczycy chętnie jedzą, ale właśnie dlatego, że w Chinach rośnie ryż, stał się on pożywieniem Chińczyków. Nie dlatego białe niedźwiedzie i psy morskie żyją pod biegunem, bo Eskimosi lubią ubierać się w białe futerka i smarować się tranem, ale rzecz ma się odwrotnie.

Przeto Mr. Thomas zadecydował bez długiego namysłu: Amerykanie muszą zjeść mój ładunek, poprostu z tego powodu, bo nadszedł do Ameryki. A na cóż zresztą reklama?  Czytaj dalej…

Zburzenie wsi Ponikwy

20 maja 2017

Zburzenie wsi Ponikwy.

Hałyckaja Ruś
umieściła iście zgrozą przejmującą relację o kompletnem prawie zburzeniu wsi Ponikwy w pow. brodzkim przez cyklon, który tam szalał pamiętnego d. 9. bm. Podajemy główne dane z tej korespondencji z zamiarem zwrócenia uwagi jak najszerszych sfer na tę okropną katastrofę.

D. 9. bm. około godz. 6 popołudniu nawiedziła Ponikwę trąba powietrzna. Z niezwykłą siłą uderzyła w drzwi cerkwi, otworzyła je i nawet zgjęła, następnie zerwała drewniany wierzch cerkwi z blaszanym dachem i krzyżem, który ważył około 3 cetnarów, zabrała ogromny pająk, który kosztował 800 złr., wszystko to podjęła wysoko w górę i poniosła w świat, tak że dotychczas niewiadomo, gdzie to upadło. Blacha z dachu porozrzucana wszędzie: po stawie, po wsi, po polach, po lesie i nawet we wsi Czernicy, o milę odległej od Ponikwy, zebrali ludzie 3 wozy tej blachy. Z wnętrza cerkwi zabrał wicher prawie wszystko: na ikonostasie nie masz ani jednego obrazu. Nietkniętym został tylko ołtarz i znajdująca się na nim puszka z sanctissimum, pozostały też „carskie wrota”. Dzwonnica zburzona. W samej cerkwi szkody wynoszą 15-20 tysięcy zł.

Murowana plebanja ozdobioną była dwoma gankami, opartymi na 4 kamiennych słupach. Ganki te znikły bez śladu, prócz tego uszkodził huragan ściany domu, zawalił sufit, zerwał komin, a jako odszkodowanie pozostawił na dachu zaniesiony skądciś ogromny krzyż. Okna i drzwi na plebanji porozbijane i powyrywane. Ze spichrza, w którym znajdowało się zboże, pozostała tylko podłoga, stajnia bez dachu, a z innych budynków nie ma ani śladu. Drzewa w sadzie połamane lub powyrywane z korzeniem. Czytaj dalej…

Sadzenie drzew

20 maja 2017

Dobry przykład.

Ks. Sudymt, gorliwy przewodnik duchowny ludu, zaprowadził w parafii Kije zwyczaj, że każdy nowożeniec obowiązany jest zasadzić 20 sztuk drzewek, panna młoda zaś 15. Zwyczaj ten tak przypadł do upodobania młodzieży włościańskiej, szczególniej dziewcząt, że dziś każda, co rok, nie 15 ale 30 szczepi płonek, być może ożywiona, nadzieją, że gorliwość i praca około upiększenia rodzinnej siedziby, prędzej sprowadzi jej ulubieńca. Wobec tak mało zadrzewionych dróg i wiosek naszych przykład ks. Sudymta godzien jest rozpowszechnienia.

„Gazeta Lwowska” z 20 sierpnia 1877

Czystość w ustępach szkolnych

20 maja 2017

Czystość w ustępach.

Rozp. Min. W. R. i O. P. z dnia 5 października 1928 r., Nr. O.H.Fiz. 932/28.

Wizytacje szkół na różnych terenach Rzeczypospolitej wykazały, że okólnik Ministerstwa z dnia 9 marca 1923 r. L. 88/23 (Dz. Urz. Min. W. R. i O.P. 1923 Nr. 6, poz. 45) w sprawie zaopatrzenia szkół w ustępy został w znacznej mierze zrealizowany. Natomiast stan ustępów pod względem higjenicznym w bardzo wielu szkołach jest wysoce niezadowalający.

Jeżeli budynek szkolny podlega głównemu remontowi zwykle raz na kilka lat, a bielenie ścian i korytarzy odbywać się winno raz do roku, to ściany w ustępach winny być bielone ewentualnie smołowane dwa lub trzy razy do roku, a jeśli są malowane olejno, powinny być zmywane co kilka tygodni.

Podłogę i siedzenie w ustępach należy jak najczęściej szorować wodą gorącą z dodatkiem szarego mydła (10 deka na garniec wody), basen zaś zmywać wodą z dodatkiem nieoczyszczonego kwasu siarczanego lub solnego W budynkach nieskanalizowanych należy czuwać nad systematycznem opróżnianiem dołów ustępowych.

Żadnych napisów, rysunków o treści nieprzyzwoitej na ścianach ustępowych tolerować nie wolno. Należy je natychmiast usuwać.

Należy koniecznie zaopatrywać miejsca ustępowe w papier. Szkoły zamożniejsze niech nabywają rolki lub paczki papieru klozetowego, szkoły mniej zamożne niech zaopatrują ustępy w kartki z czystego papieru, wreszcie z gazet lub zużytych zeszytów, przytwierdzone na gwoździach.

W szkołach o wyższym typie organizacyjnym z większą liczbą uczniów należy, przy dostatecznej liczbie tych pomieszczeń, poszczególne ustępy przeznaczyć do użytku poszczególnych klas i powierzać ich opiece, wytwarzając w ten sposób wśród nich rywalizację co do stopnia dbałości o stan higieniczny ustępów.

Za Ministra: S. Czerwiński, Podsekretarz Stanu.

„Dziennik Urzędowy Kuratorjum Okregu Szkolnego Lwowskiego” z 10 grudnia 1928

Odczyszczanie zbrudzonych kart do gry

20 maja 2017

Odczyszczanie zbrudzonych kart do gry.

Zbrukane karty do gry można odczyścić bardzo dobrze, nacierając je kawałeczkiem białej flaneli, maczanej w żółtku rozbitem w nafcie. Po usunięciu brudu, pozwolić kartom wyschnąć, poczem zaleca się nadać im połysk, pocierając je energicznie czystym skraweczkiem wełny lub flaneli.

„Kurjer Poznański” z 4 września 1926

Pan Komitet Centralny

20 maja 2017

Czasami, ludzie niewielcy robią wielkie odkrycia. Otóż, jak powiadają, wiózł pewien mleczarz do Warszawy cały transport mleka, masła, sera itp. Czy marzył tak błogo, jak owa wieśniaczka w bajce francuzkiej, niosąca na głowie dzban mleka do miasta, nie wiadomo, – ale to pewna, że ani jemu ani nikomu nie śniło się, aby ten mleczarz zrobić miał odkrycie, ważniejsze i ponętniejsze dla Moskwy niż odkrycie nowej części świata, niż dla czynownika odkrycie nowego źródełka dochodów.

Przed Warszawą spotyka on oddział powstańców. Miłem dla stron obu było to spotkanie: powstańcy cieszyli się nabiałem, mleczarz, że dobry targ miał, bo za część swego towaru dostał 3 ruble – ale w kwicie, który mu w Warszawie miał wypłacić komitet centralny. Na rogatce było pierwszem pytaniem mleczarza, gdzie mieszka pan Komitet Centralny. Straż moskiewska osłupiała – „Po co ci to wiedzieć?” pytają ochłonąwszy – „Co komu do tego? odpiera mleczarz; mam interes do tego pana.”

Naturalną była odpowiedź mleczarza, ale jeszcze naturalniejszem było to, że go natychmiast uwięziono i dwa dni trzymano bez śledztwa. Na trzeci dzień został po krótkiem badaniu, ze śmiechem puszczony na wolność. Niezbity z toru mleczarz tak był jednak przeświadczony o uczciwości powstańców, że nie mógł wierzyć aby mu wydali byli kwit fałszywy. – Wypuszczony tedy snuje się po ulicach i wypytuje kogo może o pomieszkanie pana Komiteta, do którego ma kwit na pieniądze, aż natrafił wreszcie na pana, który kwit przyjął i 3 ruble wypłacił.

„Ot głupie moskale, krzyknął mleczarz; dwa lat szukają pana Komiteta po Warszawie, i znaleźć nie mogą, a ja go zaraz na ulicy znalazłem!”

„Gazeta Narodowa” z 4 kwietnia 1863

Malutkie państewka

20 maja 2017

W ciągu siedmiu godzin można przejść piechotą przez siedm państw niemieckich. Wyszedłszy z Rudolstadt (księztwo Schwarzburg Rudolstadt) w pół godziny staje się w Amelstadt (księztwo Altenburskie); idąc dalej przez Teichroda, w półtorej godziny dochodzi się do Remda (księztwo Sasko-Weimarskie). Za godzinę można być w Witzleben (Schwarzburg-Sonderhausen), dalej w półtory godziny dochodzi się do Osthausen (Sachsen-Meiningen), następnie znowu za półtorej godziny staje się w Kircheim (królestwo pruskie), zkąd w godzinę można być w Ichterhausen (księztwo Gotha).

„Światło” z 1 lutego 1891



Malutkie państewko.

Mowa jest nie o księstwie Monaco, liczącem 12.000 dusz, ani o rzeczpospolitej St. Martin z 8.000 mieszkańców, ani o Andorze, która ich 6.000 liczy, ale o Moresnet, z ludnością nieprzewyższającą 1.200 dusz. Państewko to jest zupełnie autonomiczne, a leży na granicy niemiecko-belgijskiej. Zdołało utrzymać swą niezależność dzięki następującym okolicznościom: Gmina Moresnet należała do cesarstwa francuskiego, po porażce Napoleona I, na mocy traktatu z dnia 26 czerwca 1816 r., podzielona była na 3 części; największa została przyłączona do Holandyi, druga do Prus, trzecia pomiędzy temi dwoma położona, stanowiła terytoryum neutralne. Zawiera ona kopalnie cynku Vieille Montagne, wydające obecnie około 25 milionów kilogramów rocznie i zaopatrujące Europę w 60% konsumowanego ogółem cynku. Z powodu właśnie tych kopalni „strony” nie mogły dojść do porozumienia, gdyż Niemcy i Belgia rościły sobie prawa do tych skarbów mineralnych i do dziś dnia roszczą. – Dlatego też przez lat 80 ten szmat ziemi spornej zdołał neutralność zachować. Prusy i Belgia mają w Moresnet komisarzy, których obowiązkiem jest interweniować w razie wynikających nieporozumień. Przedstawicielem Belgii jest obecnie p. Bleytnesy, podprefekt Verviers; przedstawicielem Prus radca Gulrech. Godność pierwszego dostojnika malutkiej republiki piastuje p. Schmetz, zadowalniając się skromnym tytułem burmistrza. Obowiązki swe pełni od r. 1884. Podatek pogłówny 6 franków wystarcza na utrzymanie szkoły i naprawę dróg. Moresnet posiada jednego żołnierza, przybranego w piękny mundur i utrzymującego porządek. Sądów w państewku tem niema, sprawy sporne rozstrzygane są kolejno w Verviers i Akwizgranie.

„Czas” z 26 czerwca 1898

Pożar w mieszkaniu śmieciarki

20 maja 2017

Pożar w mieszkaniu śmieciarki

Przy ul. Ciepłej 4. na facjatce Il-g. piętra, zamieszkuje od pół wieku 76-letnia Maria Korzeniewska – Głowacka, wdowa, z zawodu śmieciarka. Gromadziła ona od lat na przygórku i w swej dużej izbie, a ostatnio na strychu, wszystkie zbierane po śmietnikach, lub na gliniankach rupiecie: miski, kubły, kotły, garnki, kosze, szmaty, pudełka i t. p.

W piątek około godz. 17-ej Głowacka chcąc rozpalić ogień pod kuchnią, włożyła kilka garści słomy. Po chwili buchnęły płomienie na stojącą staruszkę, która nie tracąc przytomności, szybko ugasiła tlący się fartuch, poczem chciała ugasić tlący się przy kuchni tłomok ze szmatami. Wkrótce cała izba zapełniła się gęstym gryzącym dymem. Zaalarmowano straż ogniową. Na miejsce przybyło pogotowie IV oddziału. Strażacy w ciągu kilkunastu minut pożar ugasili. Następnie przez 2 godziny wyrzucali przez okno na podwórze nagromadzone rupiecie. Strażacy, pracujący w swym zawodzie około 20-tu lat, oświadczyli, że nigdy jeszcze nic widzieli tak znacznej ilości rupieci w jednem mieszkaniu.

„Dziennik Wileński” z 25 sierpnia 1935

Poczta elektryczna

20 maja 2017

Poczta elektryczna puszczona zostanie w ruch od 1. kwietnia br. pomiędzy Buenos-Ayres a Montevideo. Wedle doniesień gazety La Plata, na przestrzeni 300 kilometrów ciągnąć się będą podwójne druty, po których poczta z listami w niewielkich szkatułkach co dwie godziny przebiegać będzie przestrzeń, dzielącą stolicę Urugwaju od stolicy Argentyny. Druty ponad szeroką około 30 metrów rzeką La Plata przechodzić mają w wysokości 80 metrów, wsparte na dwóch wieżach.

„Gazeta Narodowa” z 8 marca 1890

Znalezione kościotrupy

20 maja 2017

Znalezione kościotrupy.

Podczas kopania kanału przy ulicy Teatralnej obok Szkoły przemysłowej, wykopano dnia 28 maja 6 czaszek i około 10 kościotrupów ludzkich, a zawezwany lekarz miejski orzekł, że z wystających kości policzkowych i z płaskości czaszek wnosić należy, że kości te pochodzą z trupów tatarów, a okoliczność, że leżały one w nieznacznej głębokości pod powierzchnią ziemi, zdaje się wskazywać na to, że w tem miejscu było pobojowisko. Kości te zabrał komisaryat, celem zakopania na cmentarzu.

„Gazeta Lwowska” z 1 czerwca 1898

Następna strona »