Wpisy otagowane jako 1914

Dziesięć praktycznych przykazań dla niewiast

26 marca 2015

Dziesięć praktycznych przykazań dla niewiast.

1. Gospodyni, żono, zważaj, aby twemu mężowi dom był przyjemny i miły! Gdy w domu będzie się czuł szczęśliwy, nie pójdzie do karczmy. Czyste mieszkanie i przyjemnie uśmiechnięta żona – czyż nie miałoby to zastąpić brudnej, zadymionej karczmy?

2. Bądź zawsze przyjemna i wesoła, bądź słońcem domowem.

3. Gdy mąż zmęczony wróci od pracy, nie dręcz go wyliczaniem błahych domowych trosk.

4. Przygotowuj wracającemu do domu punktualnie jedzenie!

5. Gotuj dobrze! Bo gdy mu w domu jedzenie smakować nie będzie, chętniej pić będzie w karczmie.

6. Obchodź się z solą, pieprzem i korzeniami bardzo oszczędnie! Bo one drażnią podniebienie i pobudzają chęć do picia.

7. Gotuj często jarzyny, potrawy z jaj, ale przedewszystkiem dużo mleka i owoców.

8. Okazuj zainteresowanie się wszystkiem, co twojego męża zajmuje! Słuchaj go chętnie, gdy o swoich interesach opowiada, omawiaj, jeśli to lubi, polityczne i zwykłe dzienne wydarzenia.

9. Gdyby mąż twój przyszedł kiedy podpiły do domu to – milcz, milcz, milcz! Rób mu wyrzuty dopiero, gdy będzie trzeźwy i to czyń z cierpliwością!

10. Czytaj wraz z mężem wieczorem lub przynajmniej w niedzielę dobrą gazetę lub dobrą książkę!

„Rodzina. Pismo poświęcone wychowaniu i nauce domowej.” z 2 sierpnia 1914

Porady lekarskie 1914

7 marca 2015

Na zaziębienie t j. dreszcze, kaszel i katar trzeba przedewszystkiem wypić na noc coś takiego, coby wywołało poty; więc napar suszonej maliny, kwiatu lipowego lub bzowego z miodem, wreszcie żółtko utarte z cukrem z dodatkiem łyżeczki mocnej wódki. Pierś, plecy i nogi wytrzeć mocno octem z terpetyną (skipidarem) i ciepło okryć się. Tylko już potem z izby wychodzić nie można.

Na ból w piersiach i chrypkę dobry jest następujący środek: Dużą cebulę pokrajać w cienkie plasterki, przesypać na noc miałkim cukrem, zrana zlać gęsty syrop, jaki się utworzy i pić po łyżeczce co godzina.

Na katar pomaga wciąganie nosem roztworu bornego kwasu i smarowanie nozdrzy łojem baranim lub koźlim.

„Rodzina. Pismo poświęcone wychowaniu i nauce domowej.” z 2 sierpnia 1914

Brzydkie słowa u dzieci

7 marca 2015

Kto winien?

Nieraz słyszy się z ust dzieci klątwy i najwstrętniejsze wyrażenia, jakie używają w obcowaniu między sobą, a nieraz i wobec starszych. Skąd to pochodzi? Kto temu winien? Nie można, zaprzeczyć, że ulica pod tym względem jest bardzo skuteczną szkołą, ale głównem źródłem złego jest bezwątpienia także rodzina. Jakże to smutno, gdy się słyszy, jak własna matka lub ojciec rodzone dziecko swoje obsypują najsprośniejszemi wyzwiskami. To przywyknięcie w domu rodzicielskim do sprośnych wyrażeń jest silniejszem i trwalszem, aniżeli wpływ ulicy. Dzieci aż nazbyt szybko dojdą do wniosku, że skoro rodzice tak mówią, skoro oni klną i wyzywają, to i im także wolno. Jak błogim pod każdym względem jest dobry przykład rodziców, tak równie zgubnym jest zły przykład jaki dają dzieciom. A zatem rodzice, strzeżcie swego języka. Niech żadna klątwa, ani brzydkie słowo nie wyjdzie z ust waszych w obecności dzieci, bo pamiętajcie, że

Jakie słowa wołacie w lesie,
Takie też wiernie echo przyniesie.

„Rodzina. Pismo poświęcone wychowaniu i nauce domowej.” z 2 sierpnia 1914

Kto wynalazł szczotkę?

24 października 2014

Kto wynalazł szczotkę?

Wszelkiego rodzaju szczotka stała się dziś przedmiotem koniecznym codziennego użytku, mało jednak zapewne wie, kto był jej wynalazcą. W drugiej połowie 18 stulecia, niejaki Leodegar Thoma w Todtnau w Badenii, chłopak u tamtejszego młynarza, podobno wielki elegant okoliczny, przemyśliwając nad tem, w jaki sposób najlepiej oczyścić swoje ubranie, wiecznie powalane mąką, wpadł na pomysł sporządzenia szczotki. Wziął przeto kawałek deszczułki, wywiercił w niej otwory, do których powpychał szczeć świńską.

W niedługim czasie cała okolica schodziła się do młyna i prosiła Thomę o szczotki. Początkowo dawał je darmo, w krótkim jednak czasie sprytny chłopiec spostrzegł, iż może na tem zrobić dobry interes. Porzucił służbę u młynarza, ożenił się i założył warstat szczotkarski, który odrazu rozrósł się w poważną nawet fabrykę. W r. 1770 w Todtnau większa część mieszkańców była zatrudniona w szczotkarniach Thomy. Długi czas Thoma nie miał konkurencyi, robiąc na swoim wynalazku majątek. Dopiero w kilkanaście lat potem czeladnicy Thomy rozeszli się po kraju i pozakładali fabryki szczotek, ciągle je ulepszając.

„Gazeta Lwowska” z 20 sierpnia 1914

Dekalog zdrowotny

31 marca 2014

Dekalog zdrowotny przybity we wszystkich szkołach i naukowych zakładach w Szwecyi, na rozkaz ministra oświaty, opiewa:

1. Świeże powietrze dniem, czy nocą. najzdrowsze jest dla płuc, serca i obiegu krwi.

2. Ruch to życie – więc zaleca się codzienną przechadzkę, pracę mięśni, nerwów, krwionośnych naczyń i członków.

3. Używanie mierne i rozumne napojów i jadła jest istotą przemiany materyi, życia komórek: zdrowy, roślinny pokarm pomnaża siły, umacnia cały organizm.

4. Używanie wody naprzemian ciepłej i zimnej hartuje człowieka i czyni odpornym.

5. Odzieży używaj odpowiedniej do pory roku, lecz nie zbyt obcisłej.

6. Mieszkaj w domu suchym, czystym, o przewiewnych i często przewietrzanych pokojach.

7. Czystość, porządek niech będzie piorwszem twojem staraniem; gdzie czystość fizyczna, tam i ochędóstwo moralne.

8. Praca regularna, systematyczna, płodna. najlepiej chroni przed chorobą ciała i duszy, pociechą jest i treścią szczęścia.

9. Godzin odpoczynku używać należy na odpoczynek istotny, zabawę celową, rozumną i zdrowiu pomocną.

10. Pierwszą zasadą zdrowia jest szlachetność duszy. Okażesz ją w dobrych uczynkach, zacnym żywocie. Każdy musi być: wzorowym uczniem, dobrym pracownikiem w swoim zawodzie, pożytecznym członkiem społeczeństwa, wiernym sługą Stwórcy!

„Polska Gazeta Kresowa” z 5 czerwca 1914

Raj dla palaczy

31 sierpnia 2013

Raj dla palaczy.

Prawdziwym rajem dla palaczy jest Meksyk; tam palą wszyscy: starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni, ubodzy i bogaci. Małym dzieciom, które ledwie dopiero chodzić umieją, już wtyka się papieros w usta, a nawet – jak zapewnia „Fumeur” – uczniom w szkołach, o ile zasłużą na to odznaczenie, pozwala profesor na palenie papierosa w czasie nauki. Ponieważ zamiłowanie do stałego używania tytoniu jest wrodzone Meksykańczykom, pozwolenie na palenie jednym uczniom jest zachętą i bodźcem dla innych, którzy zadają sobie trudu, aby ta łaska i wyszczególnienie spłynęło także i na nich. Zatem w takich wypadkach można uważać palenie za środek pedagogiczny. Może zajść wypadek, iż cała klasa uzyska pozwolenie palenia.

W Meksyku wolno palić także i w kościele, co zresztą jest w zwyczaju w bardzo wielu krajach południowej Ameryki. Kobiety i mężczyźni palą w czasie całego nabożeństwa, wyjątek stanowi tylko chwila Podniesienia. Wtedy wszyscy bez wyjątku wyrzucają z ust papierosy i zginają kolana. Skoro jednak minie ta chwila, na nowo zapalają wszyscy papierosy.

W Meksyku palą nawet w sądzie w czasie rozpraw. Tam palą nietylko sędziowie, ale także obrońcy, służba sądowa, świadkowie i sędziowie przysięgli. Nawet oskarżony i dodani mu do asysty żandarmi otaczają się kłębami dymu.

Z tych kilku przykładów widać, że rzeczywiście Meksyk jest prawdziwym rajem dla palaczy.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny” z 21 czerwca 1914

Jak daleko słychać strzał armatni?

4 sierpnia 2013

Jak daleko słychać strzał armatni?

Ciekawą jest rzeczą wypośrodkowanie na jak możliwie największą odległość rozlegają się niezwykle silne detonacye, jak n. p. strzał armatni, eksplozya środków wybuchowych, erepcye wulkaniczne i t. p.

Dane statystyczne, skrupulatne zapiski i obserwacya dostarczyła pewnych dat w tej dziedzinie, aczkolwiek dat tych absolutnie ustalić nie można.

Na ogół biorąc doniosłość akustyczną detonacyi spowodowanej strzałem armatnim można o-cenić na 170-340 kim. od placu boju. Nawet wyższe góry (Czarny Las, Alpy, Karpaty) nie stanowią dla fali głosowych pobudzanych tak silnie – żadnej znaczniejszej przeszkody. Przestrzeń tą głos przebiega w 8 1/2 godzinach.

Sprzyja niezwykle donośności odgłosu cisza w atmosferze, szkodzi natomiast wiatr przeciwny kierunkowi strzału.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny” z 22 sierpnia 1914

Zdziczałe koty domowe w Australii

6 listopada 2012

Zdziczałe koty domowe w Australii.

Na podstawie krytycznego zestawienia literatury okazuje się, że ród kota domowego wywodzi się monofiletycznie od formy Felis maniculata, dotychczas jeszcze żyjącej w stanie dzikim w Nubii i Abissynii. Udomowienie jego odbyło się na 2000 lat przed Chr.; uskutecznione zostało przez Egipcjan. W pierwszem stuleciu po Chr. Grecy i Rzymianie poznali kota oswojonego, jednocześnie dostał się on i do Azji. Chiński kot domowy wyprowadza się również od kota, udomowionego w Egipcie. Z Europejczykiem dostało się to stworzenie i do Australji, gdzie puszczone samopas, plagą stało się kraju.

Koty domowe w Australji ulegają mianowicie często zdziczeniu i wtedy nie poprzestają na tępieniu królików, do czego je tam właściwie sprowadzono, lecz żywią się także ptakami, jaszczurkami, napadają na drobne ssaki i nawet mniej drobne; jagnięta padają nieraz ich ofiarą. Wobec zaś tego, że same poważnych wrogów nie spotykają, rozmnażają się nader obficie i w znacznym stopniu przerzedzają miejscowe ptactwo i drobne torbacze. Co do kwestji, czy koty urzeczywistnią pokładane w nich nadzieje i wytępią nadmiernie rozmnożone tam króliki – tymczasem nic stanowczego powiedzieć jeszcze nie można, wydaje się wszakże, że uczynią to istotnie. Wygląd zewnętrzny tych kotów, które przez kilka pokoleń już żyją w stanie zdziczenia, ulega wyraźnym zmianom; są one tęższe, niż zwykłe koty domowe, prócz tego zaś w miejscowościach niektórych sierść samców bywa plamista, w niektórych pręgowana, w innych jeszcze ciemna, szaro nakrapiana.

Przykład zdziczałych kotów australskich uczy, że należy być nadzwyczaj oględnym w razie sprowadzania obcych krajowi danemu zwierząt, nigdy bowiem nie można przewidzieć, co z tego z biegiem czasu wyniknie. Tak np. niezmiernie interesujące a nieprzewidziane były skutki kolejnego sprowadzania rozmaitych zwierząt na wyspy Makaryjskie. Przedewszystkiem zaczęto tam od tego, że sprowadzono króliki, jako zwierzęta dostarczające mięsa na pożywienie; króliki jednak w krótkim czasie rozmnożyły się tak silnie, że zaczęły wyrządzać poważne szkody w gospodarstwie rolnem. Wówczas dla wytępienia ich sprowadzono koty; te spełniły wprawdzie zadanie swoje w sposób zadowalający, lecz następnie zaczęły dziesiątkować ptaki morskie, których jaja służyły żeglarzom za pożywienie. I te więc zwierzęta, jako szkodliwe, musiały uledz wytępieniu; w tym celu sprowadzone z kolei psy, które istotnie zwalczyły koty, lecz następnie poczęły napadać na foki. Trzeba było przeto i psom walkę wypowiedzieć; uczyniono to też i gorliwie obecnie polują na nie.

j. b.

„Łowiec” z 1 sierpnia 1914

Geoplan – maszyna podziemna

5 lipca 2012

Maszyna podziemna.

Umysł ludzki nie próżnuje. Pisma francuskie przynoszą opis maszyny, umożliwiającej podróż w głębi ziemi. Maszynę taką wkopującą się jak okręt w głąb ziemi, wynaleźli Francuzi i nazwali ją geoplanem. Przyrząd składa się z zamkniętej komory, urządzonej na dwie osoby, z silnego 80-konnego motoru „Gnom”, oraz rodzaju pługa, który rozrywa ziemie przed sobą i skrzydłami zagarnia ją, wyrzucając mechanicznie poza maszynę. Wynalazcą geoplanu jest inż. Lawak. Próby były już czynione na polach w okolicach Szambery w Sabaudji. Aeroplan wymaga do rozpędu dużej płaszczyzny, geoplan zaś może działać wtedy, gdy aparat umieści się w dole, tak urządzonym, aby poza maszyną był otwór długości 3-4 metrów, a o średnicy takiej, aby aparat swobodnie mógł się poruszać. Motor puszcza w ruch pług i ten rozrywa ziemię z wielkim hałasem. O ile niema twardych skał, co zresztą znając teren, z góry można przewidzieć, aparat może się posuwać z szybkością pługa motorowego, czyli może przebyć 4-6 kilometrów na godzinę. Powietrza w zamkniętej komorze jest dosyć, gdyż aparat zawsze jest jakby w tunelu, na przypadek zaś obsunięcia się ziemi, w komorze są cylindry ze zgeszczonem powietrzem na 120 godzin. Zapas żywności, tak jak na okrętach, zabiera się w zależności od czasu, jak „kret mechaniczny” zamierza być pod ziemią. Pierwszą swą podróż inż. Lawak rozpoczął od Szambery, „wylądował” zaś w 12 godzin później w pobliża Grenobli. Rychło może nastąpi czas, że będzie można geoplanem przejechać pod ziemia z jednego państwa do drugiego, nie zwracając wcale uwagi. Wynalazek ten zainteresuje przedewszystkiem zapewne przemytników.

„Przyjaciel Ludu” z 1 stycznia 1914

Dziwactwa bogaczek

5 lipca 2012

Dziwactwa bogaczek.

Słyszeliśmy już, że bogaczki ubierały się w portki, że z małpami i niedźwiedziami spacerują po ulicach, sznurują się aż trzeszczy, malują twarze, ręce, paznokcie i licho wie co jeszcze. Obecnie nowe warjactwo czepia się bogate damulki. Malują włosy na czerwono, zielono, niebiesko i t p. Wyobrażamy sobie, jak taka pani może wyglądać w zielonych albo niebieskich włosach. Z nudów czepiają się je dziwy i cudactwa, a wolałyby żarna sobie sprawić, albo miotły się chwycić, toby przynajmniej miał ktoś pożytek z tego.

„Przyjaciel Ludu” z 1 stycznia 1914

Następna strona »