Archiwum miesięcy: Lipiec 2009

Historia lalki

28 lipca 2009

Z różnych stron.

Historya lalki jest bardzo dawna. W dziewczynkach już zawsze odzywał się rys prawdziwie kobiecy, uczucie macierzyńskie, które to uwzględniając dawało się dziecku lalkę. We wszystkich częściach świata znajdujemy tę zabawkę; mała Japonka nosi swoją lalkę na plecach w kimonie, jak to u matki widziała, Murzynka bawi się ze swoją drewnianą lalką a Indyanka swoją kołysze, wreszcie mieszkanka Europy patrzy z dumą na swoje „baby”.

Przy wykopaliskach dawnych siedzib znajdowano lalki w najprymitywniejszej formie z prastarych czasów. W muzeach przechowywano je, między innemi pochodzące z Egiptu. Starzy Grecy dawali dzieciom swoim lalki z gliny. Przechowywano więc jako zabawki greckie lalki o modelowanych kędziorach i ząbkowatej sukience z gliny i o ruchomych członkach. Nogi i ręce przymocowano do korpusu za pomocą patyczka, tak, iż można je w ten i ów sposób poruszać. Zdaje się, że dziewczynka w czasach starożytnych bawiła się bardzo długo lalką, istniał bowiem zwyczaj, iż narzeczona prócz pukla włosów i paska, które w sposób symboliczny poświęcano bogini przed ołtarzem, także lakę swoją, najulubieńszą zabawkę, ofiarowywała. W Rzymie starożytnym dzieci bawiły się również najchętniej lalką.

W średniowieczu każda dziewczynka posiadała lalkę; istniały już prócz prostych drewnianych i lalek z gałganków kosztowne, ubrane w jedwabne i aksamitne suknie, pełne sztywnej godności.

W owym czasie nie znano jeszcze osobnych ubrań dziecięcych, ubierano raczej dzieci podług mody dorosłych – przystrajano wiec i dzieci w długie, sztywne suknie, które nam się osobliwe, nie dziecięce wydają. Lecz coraz bardziej lalki się przeobrażały. Technika, przynosząca na wszystkich polach tyle nowości zajęła się także lalkami. Dała im delikatne główki porcelanowe, lub wymodelowała je z wosku.

Tak powstały urocze, różane twarzyczki, będące rozkoszą maleńkich mateczek. Lecz biada, jeśli kunsztowne dziecko woskowe przybliżono do ognia. Stopiło się bez ratunku. W naszych czasach zniknęły już lalki woskowe, rzadko zdarza się woskowa głowa lalki. Za to posiadamy inny rodzaj, który również przed bliskością ognia strzedz należy, są to lalki z celuloidu. Między modnemi lalkami mamy wiele urozmaicenia. Oczy zamykające się, długie rzęsy, ząbki, najpiękniejsze peruczki z kędziorów produkuje się obecnie, naturalizm posunął się tak dalece, iż lalki krzyczą „mamo”, jeśli się je naciśnie; niektóre nawet posiadają przyrząd, za pomocą którego mogą się poruszać, czyli raczej kiwać naprzód.

Nad sposobem tym wykonania przesadnego i zbytkownego oraz w technice wyrafinowanego należy ubolewać z punktu widzenia pedagogicznego. Zabija on wyobraźnię dziecka. Nie wie ono sobie z lalką rady, chce lakę do zabawy, taką, z której sama może coś zrobić. Jeśli lalka ma chodzić, chwyta ją i ciągnie za sobą; przez to lalka dla dziecka biegnie w rzeczywistości, tak samo dziecko mówi za lalkę. Jakże nienaturalne, paraliżujące wyobraźnię jest nakręcanie lalki za każdym razem/ Prosta, ładna, na sposób dziecięcy przystrojona lalka, bez wyrafinowanych sukien jest o wiele ładniejsza i odpowiedniejsza dla dziecka niż cudowne stworzenia sztuczne. Dowodem istotnej bezpretensyonalności dziecka są lalki przez nie stworzone, powstające w chwili zapotrzebowania z kawałka papieru, drzewa lub kilku gałganków. Na tem polu istnieje kontakt dziecka teraźniejszości z dzieckiem dawno ubiegłych czasów. Obydwa umieją sobie zaradzić podobnymi środkami w podobny prosty sposób, i obydwom wystarcza zupełnie tak powstała zabawka. Osobną klasę tworzą tak zwane lalki zbytkowe, skonstruowane jako małe arcydzieła dla wystaw sklepowych. Nie są one przeznaczone dla dzieci, służą raczej jako artystyczne przedmioty dla ozdoby witryn. Lalki takie posiadają, często bardzo piękne, modelowane główki i ramiona z porcelany lub wosku oraz ślicznie dobrane sukienki. Nie naśladują one dzieci lecz dorosłych; przystraja je się dla tego nieraz obok modnych sukien w kostyumy stylowe rokoko, biedermejer itp.

„Dziennik Poznański” z 7 sierpnia 1917

Kości walczących o wolność Polski

28 lipca 2009

Kości walczących o wolność Polski.

Dzienniki warszawskie donoszą, iż podczas kopania ziemi na fundamenta pod budowę domu na rogu ulic Hortensyi i Szpitalnéj, natrafiono na mnóstwo kości ludzkich. Kości te na dziesięciu wozach szpitalnych wywieziono na cmentarz brudzieński. W miejscu, gdzie kości te znaleziono, były one pogrzebane w czterech wielkich dołach, a w jednym z nich, najszerszym i najgłębszym, położonym w blizkości ulicy Szpitalnéj, ciała zmarłych były ułożone w cztery warstwy, jedna na drugiéj, a każda przesypywana była ziemią, bez trumien i jakichkolwiek śladów odzieży.

Natrafiono na jednego tylko nieboszczyka w trumnie, która w połowie przegniła.

Lekarze oświadczyli, iż są to czaszki młodych mężczyzn, liczących od lat 18-30 i przed blizko stu laty w tem miejscu zmarłych. Dziennikom warszawskim opiekuńcza cenzura nie pozwoliła o wypadku tym zamieszczać żadnych komentarzy; należy więc zaznaczyć, iż znalezione kości były ostatniemi szczątkami Polaków, walczących w 1794 r. podczas powstania Kilińskiego. Młodzież polska, należąca do pułków Działyńskich, walczyła podówczas z wojskami rosyjskiemi pod dowództwem Gagarina na placu Trzech krzyży, w pobliżu kościoła świętego Krzyża, oraz na Końskim targu, istniejącym podówczas na Nowym świecie. Liczba zabitych przenosiła 400. Pogrzebano ich we wspólnéj mogile na ówczesnym cmentarzu przy szpitalu Dzieciątka Jezus i teraz dopiéro kości ich poruszone zostały.

„Kurjer Poznański” z 2 lipca 1892

Mogiły dekabrystów

28 lipca 2009

Z Rosyi.
Mogiły dekabrystów.

W Piotrogrodzie na wyspie Gołodaj wykryte zostały domniemane mogiły dekabrystów, straconych w twierdzy Petropawłowskiej dn. 13 lipca 1826 r. Sprawą odszukania tych mogił interesuje się bardzo „Towarzystwo ku czci dekabrystów”. Odnaleziono 5 trumien bardzo zniszczonych. Resztki uniformów w 3 trumnach świadczą, że pochodzą one z czasów Aleksandra I. Autentyczność mogił potwierdza okoliczność, że w trumnach znaleziono znaczną ilość resztek rzemieni, według zaś tradycyi dekabrystów w przededniu stracenia rozkuto i związano im nogi rzemieniami. W trzech trumnach pogrzebani byli wojskowi – prawdopodobnie: Bestużew – Riumin, Pestel i Murawiew – Apostoł, w dwóch pozostałych – cywilni: Ryljew i Kachowskij. Do jednej z trumien, która zachowała się najlepiej złożono resztki pozostałych i ich zawartość. Trumna ta będzie odesłana do Akademii Nauk, a potem pogrzebana uroczyście.

„Dziennik Kijowski” z 7 (20) czerwca 1917

Najstarszy krzak róży w świecie

28 lipca 2009

Najstarszy krzak róży w świecie.

Przy starożytnym kościele w Hildesheim w Niemczech jest kwiat dzikiéj róży, mający przeszło tysiąc lat, a zasadzony tam, według podania, przez samego Karlomana. Krzak ten wyrasta z suteryny przy kościele, pniem swoim, grubym jak człowiek, przechodzi ukośnie przez mur suteryny i na kilka centymetrów nad poziomem ziemi rozdziela się na pięć nierównych gałęzi, osłaniających mur kościoła jak szpaler na 7 metrów wysoki a 8 długi. Już w trzynastym wieku krzak ten uważany był za największą osobliwość w całéj okolicy.

„Dziennik Poznański” z 16 listopada 1889

Otwarcie trumny Karola XII

28 lipca 2009

Otwarcie trumny Karola XII.

W środę ubiegłego tygodnia nastąpiło w Sztokholmie otwarcie trumny Karola XII, głównie celem zbadania przyczyny śmierci wielkiego wodza szwedzkiego. Zginął on od kuli, niewiadomo jednak, czy od nieprzyjacielskiej, czy też od szwedzkiej.

Po zdjęciu wierzchu sarkofagu trumnę przeniesiono do kaplicy Gustawa Wazy w kościele Ridderholmskim. Wieko trumny otwarto w obecności księcia Karola szwedzkiego, jako przewodniczącego związku Karolinów. Dalej uczestniczyli przy tej ceremonii laureat Nobla Werner von Heidenstamm, który przez dzieło swe „Karolingowie” stworzył nieśmiertelny pomnik dla Karola XII, słynny podróżnik Sven Hedin, jako archiwaryusz państwowy, wybitny antropolog szwedzki profesor Fürst z Lund, historyk profesor Hjärne i profesor Heldenforff oraz szereg lekarzy i mężów nauki.

Gdy wieko trumny otwarto, przekonano się, że zwłoki królewskie tak samo, jak podczas otwarcia trumny w roku 1859, pokryte były na głowie i piersiach proszkiem, zawierającym konserwujące substancye. Po usunięciu proszku przystąpiono do dalszego badania i dokonano szereg zdjęć fotograficznych.

Choć wszyscy uczestnicy ceremonii zobowiązali się dochować jak najgłębszej tajemnicy do chwili ukończenia badań, doszło jednak do publicznej wiadomości, że głowa króla zachowała się nadzwyczaj dobrze. Kształt i rysy twarzy rozpoznać można jeszcze dokładnie, kolor skóry był woskowo-żółty z kilku silnie występującemi plamami koloru czarno-szarego, a nad przestrzeloną prawą skronią leżał kawałek białego płótnia. Ręce tkwiły w wielkich, żółtych rękawicach. Okrycie zwłok królewskich było jak najprostsze. Znaleziono tylko cokolwiek płótna, zakrywającego ciało aż po twarz, a zachowanego bardzo dobrze. Wierzyć sie wprost nie chciało, że to wszystko spoczywało w trumnie około 200 lat.   Czytaj dalej…

A co z naszą autostradą przez Prusy Wschodnie?

28 lipca 2009

A co z naszą autostradą przez Prusy Wschodnie?

Jeden z dzienników francuskich wychodzący w Szwajcarii, komentując piątkowe przemówienie Hitlera oświadcza, że na propozycję autostrady Polska może odpowiedzieć żądaniem takiej samej autostrady przez Prusy Wschodnie, co skróciłoby drogę z Warszawy do Gdyni o 100 kilometrów.

„Dziennik Ostrowski” z 3 maja 1939

Dwóch cesarzy na Wystawie Światowej

28 lipca 2009

Cesarz trzy godziny poświęcił na zwiedzenie wystawy machin. Publiczności nie oddalano, i tak przy uroczystości otwarcia jako też przy przechadzce po galerji, ciekawi z tłumu obok cesarza swobodnie się poruszali. Policji jakby nie było. Widok monarchy bezpiecznie przechadzającego się wśród zbiegowiska ludzi z całego świata, przypomniał niedawne sceny, jakie policja zmuszona była wyrabiać z publicznością, dla oddalenia strachu moskiewskiego cara. W którą stronę się zwrócił, policjanci wprzódy wszystkich ztamtąd wypędzali a opornych aresztowali – próżnia robiła się przed tyranem, a za nim szły złorzeczenia. Strach cara Aleksandra II. i bezpieczeństwo cesarza Franciszka Józefa, jest wyborną ilustracją teorji despotycznego a konstytucyjnego monarchy. Ażeby się ludzi nie lękać, należy szanować ich prawa i nie uciskać ich woli. Policja wiedeńska, zmęczona czynnością podczas wizyty carskiej, utraciła swojego dyrektora. Antoni Lemonnier, prezydent wiedeńskiej policji, z powodu nadzwyczajnej czynności i zmordowania w czasie pobytu cara, zachorował i umarł w tych dniach. Jest to więc ofiara despoty.

„Polska na Wystawie Powszechnej w Wiedniu 1873 r. Listy Agatona Gillera”. Lwów 1873.

Groźba wojny między Anglią a USA w 1895 roku

28 lipca 2009

Spór między Anglią a Stanami Zjednoczonemi Ameryki północnej zaostrza się coraz bardziej. Kongres czyli sejm Stanów wyznaczył już 100,000 dolarów na wysłanie komisyi, która ma zbadać i oznaczyć linią graniczną między Guajaną angielską a Wenezuelą. Chodzi już tylko o to, czy komisyą tę ma zamianować prezydent, czy też senat amerykański. Jeżeli stanie ona rzeczywiście na miejscu spornem i jeśli samowolnie tam rozpocznie swe prace, wtedy wojna będzie nieuniknioną. Po obu stronach słychać już też szczęk oręża. W kongresie amerykańskim stawiono wniosek, aby wyznaczono 100 milionów dolarów na zakupno miliona karabinów i 1500 armat. Wniosek ten przyjęto jednogłośnie. I Anglia myśli już o przygotowaniach do wojny, jednakże postawa gazet angielskich jest jeszcze względnie spokojną. Rząd angielski zamierza odpowiedzieć na owo orędzie Clevelanda pojednawczo lecz stanowczo i zastrzedz wszelkie prawa swoje. Anglia jest wprawdzie potężniejszą na morzu, ale w razie wybuchu wojny znalazłaby najniezawodniej wroga w własnem państwie, a wrogiem tym byliby Irlandczycy, którzy tylko czekają na sposobność pozbycia się jarzma angielskiego. Irlandczycy zamieszkali w Ameryce północnej donieśli prezydentowi, że w razie wojny sami wystawią 100,000 żołnierza przeciwko Anglii. Z Stanami Zjednoczonemi graniczy Kanada angielska, której ludność w ostatnich latach bardzo się skłaniała ku Stanom Zjednoczonym. Dziś i tam wyzwanie Clevelanda wywołało ogólne oburzenie. Sejm kanadyjski postanowił zająć się środkami obrony, ponieważ w razie wojny tamby się toczyła walka lądowa.

„Dziennik Kujawski” z 21 grudnia 1895

Posłuszeństwo moskiewskie

28 lipca 2009

Posłuszeństwo moskiewskie

W czasach, gdy telegraf elektryczny nie był jeszcze wynaleziony, używano w Rosyi, podobnie jak i w innych krajach tak zwanych telegrafów ręcznych. Budowano w pewnych odstępach wieże i podawano z nich sygnały za pomocą drążków i chorągwi. Pewnego razu chciał car przesłać depeszę do jakiéjś prowincyi sybirskiéj, i doszła téż ona bez przerwy do granicy sybirskiéj. Ale tu nastąpiła nagle przerwa. Dozorca wieży upił się i zasnął, i nie mógł przeto ani widzieć sygnału, ani téż podać go daléj. Dopiero po niejakim czasie ocknął się i spostrzegł swoje przewinienie. Rozpacz go ogarnęła; pomyślał o knucie i kopalniach ołowiu, i dla uniknienia straszliwéj kary postanowił obwiesić się. Jakoż wykonał nieszczęsny to postanowienie na jedném z ramion swego telegrafu. Strażnik najbliższéj wieży, stojący na swojem stanowisku spostrzega go: „Do pioruna ! – powiada – to szkaradny sygnał! ale taka jest wola cara.” I w pięć minut potém bałandał się już wesoło w powietrzu. Dozorca trzeciéj wieży był nie mniéj służbistym, jak jego kolega; i jemu wydał się ten sygnał wielce niemiłym, ale nie chciał być nieposłusznym i podał daléj sygnał swoim trupem. W ten sam sposób podawano ów straszliwy sygnał wiernie aż do Tobolska, aż wreszcie wyrok gubernatora powstrzymał tę wieszaninę telegraficzną.
„Dz. Pozn.”

„Zwiastun Górnoszlązki” z 22 listopada 1870

Rosyjscy szpiedzy w Mogilnie

28 lipca 2009

Z Mogilna donoszą o zaaresztowaniu 2 oficerów rosyjskich podejrzanych o szpiegostwo. Będzie to niezawodnie plotka, albowiem trudno zrozumieć, coby oficerowie mogli w Mogilnie wyśpiegować. Przecież to nie forteca.

„Dziennik Kujawski” z 2 czerwca 1895

Następna strona »