Strona główna » Zwierzęta » Łowienie kun przez chłopów

Łowienie kun przez chłopów

Żużel 10. Grudnia 1885.

Łowienie kun przez chłopów.

Kuna jest zwierzęciem drapieżnem i robi często znaczne szkody gospodyniom w drobiu. Daje przyjemne, ładno i drogie futro – tumaki krajowe. Z ogonów żydzi robią czapki świąteczne. Te dwie okoliczności, szkody wyrządzane i drogie futro, są przyczyną, że chłopi łapią ją z namiętnością dla zysku. U nas są dwa rodzaje kun: lasowa, żółto-bronzowa i domowa fioletowo-bronzowa z czerwonym ogonem, czarniawą głową i łapkami, a zupełnie białem podgardlem. Pierwsza żyje w większych lasach, druga trzyma się na wsi. W nocy prowadzi swe rozbójnicze rzemiosło, W dzień przesiaduje w budynkach gospodarskich, najczęściej w szopach i stodołach pełnych zboża. Przez uleżenie się zboża powstaje pod płatwą próżne miejsce, rodzaj tunelu, którym, gdy kuna dojdzie do jakiego słupa w środku zboża stojącego, spuszcza się koło niego w dół. Tu robi sobie legowisko, w którem dzień przesypia. Gdy obok nieostrożna mysz się pojawi, sprawia miłe przebudzenie – podkurek dla zaspanej kuny.

W wyżej wymienionej wsi, w której mieszkam, są dwaj gospodarze Toporowski i Wolski, których całozimowem zajęciem jest łowienie kun. Do pomocy mają dwa psy. Jeden ciężki biały kundys Biłyk; drugi mieszaniec z legawcem, czarny Kruczek. Nietylko w swojej wsi, lecz w całej okolicy na milę i więcej w promieniu są oni znani. Gdy padnie ponowa, zaraz z brzaskiem dnia obchodzą wieś dokoła, szukając tropu kuny. Znalezionej już nie opuszczą, a jeśli nie ma, to idą po innych wsiach szukając, czy zdradziecki śnieg nie wyda im tajemnicy. Skoro się ukażą ci myśliwi w której z okolicznych wsi, zaraz nadobne gosposie zapraszają i traktują najlepszymi przysmakami obrońców kur i gęsi przed ich srogim nieprzyjacielem – kuną. Nic tym gościom nie odmówią, nie zapominając i o pieskach.  

Kuna czasem jednej nocy i parę mil zrobi, a prześladowcy tropią ją niezmordowanie, dokąd nie dojdą do budynku, w którym się znajduje. Obtropiwszy kunę w jakiej stodole, rozpoczynają właściwe polowanie. Jeden z nich z Kruczkiem idzie do środka budynku stanowiąc nagonkę, drugi z Biłykiem stoi na dworze, kierując się podług nawoływań z wewnątrz, z której strony zwierz spodziewany. Kruczek z chłopem po zbożu, po wszystkich dziurach, łażą, hałasują, by kunę z legowiska wypłoszyć. Kruczek posiadając trochę węchu, jak jamnik łazi wśród snopów, aż się dostaje do przyczajonej kuny, która dopiero wtedy ucieka z budynku. Namiętny Kruczek często tak zapcha się w zboże, że trzeba z godzinę snopy odrzucać, by go wydobyć. Kuna ucieka na dachy, przeskakuje do innych budynków, gdzie się powtarza to samo, dokąd jej nie zmuszą do zeskoczenia na ziemię. Podczas tego uganiania Biłyk niecierpliwie oczekuje, wie on dobrze, co się dzieje, skoro tylko kuna skoczy na ziemię, rzuca się na nią, chwyta z wierzchu i trzepie nią, by nie mogła go ukąsić i niepuści, dokąd chłopi go nie odpędzą, a kunę niezdolną już do ucieczki dobiją pałką. Kuna ma twardą żywotność, pomimo silnych razów w głowę, długo daje znaki życia. Czasem, gdy dużo jest widzów, dużo małych chłopców ciekawych, a każdy chce pomagać, kuna skoczywszy z dachu pomiędzy ludzi wymknie się, i nim ją Biłyk dopędzi, już w jakim innym budynku się schroni, lecz bez widzów zawsze się polowanie udaje.

Dziś rano spotkałem chłopów śledzących trop kuny. Przypatrzmy mu się: stopę ma kuna tak wielką jak kot, skacząc znaczy dwoma łapkami obok siebie, które to pary są stosunkowo dość daleko jedna od drugiej. Powiedzieli mi chłopi, że tej nocy przyszły dwie kuny i obie znajdują się we wsi, ale jeszcze nie wiedzą gdzie. Po południu powiedziano mi, że kuna uciekła i jest na jabłoni, poszedłem więc tam ze strzelbą. Zastałem kunę siedzącą na gałęzi jak bardzo długi, wielki kot, nie spuszczała swych maleńkich oczów z psa, nie troszcząc się wcale o ludzi, których było wiele. Zrobiłem un coups de gráce, by skrócić jej pobyt ziemski, spadła, pies strzepnął nią kilka razy, poczem odebrano mu ją, by futra nie psuł. Przez dwie ostatnie zimy, chociaż niesprzyjające, bo śniegu mało było, złapali ci dwaj chłopi ośmaście kun. z których mam cały paletot bardzo lekki i przyjemny do noszenia.

T. W.

„Łowiec” z 1 lutego 1886

Zwierzęta , , , , , Czytano 1 287 razy

Brak komentarzy do wpisu “Łowienie kun przez chłopów”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)


*