Wpisy otagowane jako poczta

Poczta elektryczna

20 maja 2017

Poczta elektryczna puszczona zostanie w ruch od 1. kwietnia br. pomiędzy Buenos-Ayres a Montevideo. Wedle doniesień gazety La Plata, na przestrzeni 300 kilometrów ciągnąć się będą podwójne druty, po których poczta z listami w niewielkich szkatułkach co dwie godziny przebiegać będzie przestrzeń, dzielącą stolicę Urugwaju od stolicy Argentyny. Druty ponad szeroką około 30 metrów rzeką La Plata przechodzić mają w wysokości 80 metrów, wsparte na dwóch wieżach.

„Gazeta Narodowa” z 8 marca 1890

W jaki sposób powstały znaczki pocztowe

23 grudnia 2016

W jaki sposób powstały marki pocztowe.

Najprostsze wynalazki, na które dziś każdy spogląda jak na coś, co się samo przez się rozumie, potrzebowały nieraz całych lat rozmyślań lub spowodował je prosty przypadek, Tak było i z marką pocztową. I ona, wydająca się nam dzisiaj rzeczą tak prostą i naturalną, zawdzięcza istnienie swoje przypadkowi. Przed 60 lub 80 laty musiał odbiorca listu płacić przesyłkę, co było nie tylko z wielu zachodami połączone, ale prowadziło jeszcze do nadużyć. W tych czasach Anglik Rowland Hill, był przypadkowo w oberży, kiedy wszedł posłaniec pocztowy, przynosząc list dla służącej. Dziewczyna przypatrzyła się uważnie listowi z obu stron, a potem poczęła płakać i narzekać, że nie może wykupić listu, bo nie ma pieniędzy. Listonosz odszedł, zabrawszy list z powrotem, co mu się często zdarzało. Zdziwiony Rowland Hill zapytał służącą, czy rzeczywiście nie posiadała drobnej kwoty na opłacenie listu, który mógł przecież zawierać ważne wiadomości. Wtedy przebiegła dziewczyna wyjaśniła z uśmiechem, że potrzebuje tylko rzucić okiem na adres, aby wiedzieć, co jej ojciec donosi. Robi on mianowicie na kopercie tajemnicze znaki, które ona tylko jedna rozumie. I ona pisuje do ojca w ten sposób. List wewnątrz jest pusty i niech go sobie poczta zatrzyma. Hill oburzył się, że w ten sposób oszukuje się zarząd pocztowy i wpadł na pomysł aby listy opłacać naprzód, gdy się je nadaje, a na znak opłaty przylepiać na nich odpowiednie znaczki. Wkrótce wstąpił do służby pocztowej i projekt swój przedstawił parlamentowi angielskiemu. Dnia 10 listopada 1840 projekt ten otrzymał moc prawną. Że Rowland Hill wprowadzeniem marki pocztowej ogromnie ułatwił prowadzenie korespondencyi i otworzył państwu źródło dochodu, dowiodły wkrótce wyniki. W następnym roku liczba nadanych na pocztę listów z 1,500.000 wzrosła na 7,230.950. W 9 lat później wprowadziła Francya u siebie marki listowe, wkrótce także Austrya i cały świat. Pierwsze marki, wydane w różnych krajach, mają dziś wysoką wartość, oczywiście, jeśli są prawdziwe. Zdarza się, że amatorzy za taką jedną starą markę płacą setki, nawet tysiące, ale marki te są dziś bardzo rzadkie, więc też o nie bardzo trudno, a spekulanci podrabiają je.

„Głos Pocztowców Austryackich” z 20 sierpnia 1913

Telefony na kuli ziemskiej

18 lipca 2015

Telefony na kuli ziemskiej.

Londyński „Times” ogłosił szczegółową, na urzędowych datach opartą statystykę ruchu telefonicznego na kuli ziemskiej. Podane cyfry sięgają po dzień 1 stycznia 1912 r. W dniu tym liczba połączeń telefonicznych na obu półkulach wynosiła dokładnie 12 i pól miliona, zbiorowa cyfra zaś drutów na połączenia te zużytych dochodziła do 57 i pół miliona kilometrów. Na czele ruchu telefonicznego kroczy Ameryka z liczbą 8,866.000 połączeń i długością drutów 31,065.000 kilometrów. Wszystkie państwa Europy cyfrze tej przeciwstawiają tylko 3,239.000 połączeń i 15,232.000 kilometrów drutów. Azya liczy 166 tysięcy połączeń, 576.000 klm. drutu; Afryka 41.000 połączeń 232.000 klm. drutu, Australia i Oceania 141.000 połączeń, 496.000 klm. drutu. Z łącznej sumy połączeń zatem przypada na wszystkie państwa Europy tylko 26,3%, podczas gdy w samych Stanach Zjednoczonych ten stosunek procentowy wynosi 67,4%. Zajmujące jest zestawienie rezultatów statystycznych badań co do stosunku rozmów telefonicznych i ruchu pocztowego i telefonicznego. Cyfry wskazują, że w Europie list zajmuje pierwsze miejsce, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych Ameryki północnej ruch komunikacyjny za pomocą telefonu prześcignął już obecnie wymianę pocztową i telegraficzną. W roku 1909 w Europie przesłały poczty 15.387 milionów listów, 345 milionów telegramów, rozmów telefonicznych zaś odbyło się 4937 milionów. W tym samym roku w Stanach Zjednoczonych poczta rozesłała 8793 miliony listów i 98 milionów telegramów, rozmów zaś telefonicznych odbyło się 12.617 milionów. Ruch listowy wynosi zatem w Europie 74,3%, podczas gdy na telefony przypada tylko 24%, w Stanach Zjednoczonych stosunek ten przedstawia się na korzyść telefonów jak 57,8 do 40,9. W ciągu ostatnich lat czterech liczba rozmów telefonicznych wykazuje coraz większy przyrost cyfrowy, postępujący systematycznie. W r. 1911 dokonano według obliczeń statystycznych na kuli ziemskiej 22 miliardy połączeń do rozmów telefonicznych; w rok później, t. j. 1 stycznia 1912 ta sama cyfra doszła do 25 miliardów.

„Głos Pocztowców Austryackich” z 20 lutego 1913

Skrzynki do listów

19 listopada 2014

Skrzynki do listów.

Nie dla „dobrego tonu”, ale oczywiście dla wygody i właściciela mieszkania i tych, którzy z nim miewają interesa, umieszczane bywają skrzynki do listów, jakie widzieć można w Warszawie przy każdem prawie mieszkaniu. Gdzie jest jednak ta wygoda, trudno zrozumieć, boć jeżeli ktoś wdrapie się na drugie lub trzecie piętro, to już obojętną mu jest rzeczą, czy list lub gazetę wrzuci do skrzynki, czy też zadzwoni i odda służącej.

Prawdziwe udogodnienie nastąpiłoby dopiero wtedy, gdyby skrzyneczki te umieszczono lub też wprost zrobiono otwory na dole, w sieni każdego domu. W tym wypadku przede wszystkiem skorzystaliby listonosze, których dola w ogóle zasługuje na odrobinę bodaj więcej uwagi.

Przez rok długi pędzić w deszcz, mróz, słotę po mieście tak rozległem, jak Warszawa, za pensyę, która nie wystarcza na utrzymanie jednego człowieka, cóż dopiero mówić o rodzinie, nie wesołe to doprawdy zajęcie. Nieprzeliczone prawie ilości piętr przebiegają codziennie ci tak użyteczni pracownicy, witani często z drżeniem i radością, mówiąc językiem potocznym „zdzierają sobie nogi,” ale o ulżeniu im pracy nie pomyślano jeszcze dotąd.

Drobnostka to, takie umieszczenie skrzynek, a jednak ile oszczędziłoby czasu i zmęczenia źle wynagradzanym i źle odżywianym listonoszom.

Człowiek, który u drzwi mieszkania swojego przybija skrzynkę do listów i gazet, już tem samem składa dowód, że liczną odbierać musi korespondencyę; dla jakichś dwóch lub trzech posyłek miesięcznie szkodaby było przyrządu, im więcej zaś dochodzi listów, tem więcej nadużywa się nóg roznosicieli, czy to będą listonosze, czy posłańcy, czy wreszcie chłopcy od gazet. Ci wszyscy błogosławiliby zmianę i wdzięczni byliby za przybijanie skrzynek w sieniach, na dole, mieszkańcy zaś zyskiwaliby i pisma, które (dziś dochodzą o 8-ej wieczorem lub nawet o 9-ej), mogłyby się znaleść w ręku przedpłaciciela o dwie godziny wcześniej.

Szanujcie nogi i zdrowie biedaków!..

„Ziarno” z 22 stycznia 1904


Uwaga: Cały rocznik 1904 pisma „Ziarno”, z którego pochodzi niniejszy wycinek, mamy w postaci papierowej – oprawione razem oryginalne czasopisma, podarowane naszemu projektowi przez Pana Roberta Adamowicza ze Szczecina.

Listonosz wiejski

31 marca 2014

LISTONOSZ WIEJSKI.

Władze pocztowe informują zainteresowanych, iż listonosz wiejski sprzedaje: znaczki i kartki pocztowe, doręcza; kartki i listy zwykłe i polecone, listy wartościowe do 200 zł., paczki wagi do 1 kg i telegramy, przyjmuje: kartki i listy zwykłe i polecone, listy wartościowe do 200 zł., paczki wagi do 1 kg, przekazy pocztowe do 200 zł., zlecenia na prenumeratę czasopism, telegramy i wpłaty na książeczki oszczędnościowe i konta czekowe P.KO. do 200 zł., inkasuje: opłaty radjofoniczne oraz należności na podstawie dokumentów wierzytelnościowych i zleceń inkasowych i wreszcie wypłaca przekazy pocztowe, telegraficzne, kasowe i czekowe P.K.O do 200 zł.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny” z 12 maja 1937

Widokówki świąteczne 1908

27 grudnia 2013

Widokówki świąteczne przyjęły się u nas powszechnie, spełniając rolę najodpowiedniejszego pośrednika w przesyłaniu wzajemnych życzeń. To też dobrze czynią ruchliwsze firmy, usiłując wydawnictwa zagraniczne widokówek zastąpić krajowemi. W pierwszym rzędzie kroczy na tem polu zawsze pomysłowy i niestrudzony w pracy S. W. Niemojowski, tak zasłużony około podniesienia przemysłu krajowego. Obecnie wydał on nową seryę widokówek, wykonanych według wzorów prof. Tadeusza Rybkowskiego, w znanym od lat kilkunastu zakładzie graficznym F. K. Ziółkowskiego i spółki w Pleszewie. Nie wątpimy, iż w tygodniach świątecznych znajdą one licznych nabywców, odznaczają się bowiem wielką starannością wykonania i swojskim, rodzimym charakterem.

„Gazeta Lwowska” z 17 marca 1908

Filatelista

17 listopada 2011

„Filatelista” czystych znaczków kradł po raz 24 listy ze skrzynki

Kroniki policyjne dobrze znają „filatelistę” 37-letniego Władysława Ciepielewskiego (Libelta 7), który był już 23 razy notowany za wyciąganie listów ze skrzynek pocztowych. Z listów tych Ciepielewski odkleja znaczki, które sprzedaje następnie.

W czwartek rano Ciepielewskiego pochwycono po raz 24 na kradzieży listów. Mianowicie, wsadził on sztywny karton do skrzynki przy 48-ym urzędzie pocztowym przy ul. Próżnej 4, po czym wyciągał drucikiem listy, zatrzymujące się na tym kartonie.

Podczas rewizji przy złodzieju znaleziono 43 listy z nieostęplowanymi znaczkami oraz 24 odklejone już znaczki.

Ciepielewski tłumaczy się, jak zwykle, że jest filatelistą i znaczki potrzebne mu są do kolekcji. Odstawiono go do sądu 14-go oddziału przy ul. Marszałkowskiej.

„Czas” z 16 grudnia 1938

Minister roznosicielem gazet

23 września 2011

Minister roznosicielem gazet.

Nowy angielski minister poczt i telegrafów, Lee Smith, opowiada o zabawnem zdarzeniu, które mu się przytrafiło, gdy bawił niedawno na urlopie w pewnym zakątku Walji.

Minister wszedłszy do biura pocztowego, aby kupić znaczków pocztowych, zauważył, że jedyna urzędniczka, a zarazem telegrafistka tego biura jest wprost w rozpaczy. Zapytał więc o powód tego zdenerwowania i otrzymał odpowiedź, że nadeszła depesza terminowa, która ma być natychmiast odesłana adresatowi, tymczasem chłopiec biurowy roznosi właśnie listy.

Według zaś przepisów pocztowych nie wolno urzędniczce opuścić pod żadnym pozorem biura pocztowego, ma jednak prawo powierzyć, w braku roznosiciela depesz, depeszę terminową osobie budzącej zaufanie, do odniesienia adresatowi za wynagrodzeniem 3 pensów.

Minister, widząc rozpacz urzędniczki, podjął się odniesienia depeszy.

Panna spojrzała wobec tego uważnie na usłużnego klienta i rzekła:

- Wygląda pan na człowieka, któremu można zaufać. W imię więc Boże powierzam panu depeszę.

Minister nietylko odniósł zaraz wręczony sobie telegram pod wskazanym adresem, ale także przyjął zarobione uczciwie trzy pensy.

Na pytanie jednak, co sobie za te trzy pensy kupił, odpowiada tylko uśmiechem.

„Gazeta Lwowska” z 19 września 1929

Telefony we Lwowie rok 1900

5 lipca 2011

Dyrekcya poczt i telegrafów ogłasza:

Ilość abonentów sieci telefonicznej we Lwowie już liczy 700. W obec tej wysokiej cyfry, jakoteż okoliczności, że cyfra ta z dniem każdym wzrasta skutkiem ciągłego przybywania nowych abonentów, widzi się Dyrekcya poczt i telegrafów spowodowana w interesie szybkiej obsługi w centralnem biurze telefonicznem, a tem samem w interesie samych abonentów wymagać, aby stosownie do przepisu, żądając połączenia, wymieniali nie nazwisko abonenta, z którym chcą się rozmówić, lecz numer jego telefonu, – w którym to celu każdy z abonentów otrzymuje corocznie bezpłatnie jeden egzemplarz spisu abonentów wszystkich sieci telefonicznych w Galicyi. Ponieważ jednak zarządzenie to, które zresztą wszędzie jest ściśle przestrzegane, nie da się w obec zakorzenionego zwyczaju wymieniania nazwiska abonentów odrazu przeprowadzić, przeto uwiadamia się niniejszem już teraz wszystkich uczestników sieci telefonicznej we Lwowie, że od dnia l stycznia 1901 żaden z abonentów nie otrzyma żądanego połączenia, jeżeli nie wymieni numeru telefonu abonenta, z którym chce się rozmówić.

Leży tedy w interesie samych abonentów, aby do tego czasu przyzwyczaili się do tego sposobu telefonowania.

„Gazeta Lwowska” z 10 listopada 1900

Łańcuszek

14 listopada 2009

Jakieś zwarjowane i sfanatyzowane indywiduum naturalnie rodzaju żeńskiego, rozpoczyna znowu po raz nie wiem już który, rozsyłać „modlitwę” z dodatkiem złorzeczeń i przepowiedni nieszczęścia dla tych, którzy otrzymawszy takową nie roześlą jej w 9-ciu egzemplarzach dalej. Tym razem na szczęście – pierwszy, jak się zdaje „numer okazowy” dostał się w ręce na tyle inteligentnej osobie, że ta nie chcąc dalej rozsiewać ludzkiej głupoty, świstek wrzuciła w ogień, sądząc słusznie, że Pan Bóg nie weźmie jej tego za złe. Dziwić się. należy, że w sprawę tę, przynoszącą chyba ujmę naszej wierze, nie wmiesza się duchowieństwo, piętnując tego rodzaju postępowanie. Bo już przecięż żadnej nie ma w tem zasługi, gdy która nerwowa kobiecina po przeczytaniu takiej pogróżki spłacze się początkowo nie wiedząc jak z kłopotu wybrnąć, a potem nie z nabożeństwa, a raczej z trwogi przed grożącem niebezpieczeństwem śle dalej w świat tę głupią że tak się wyrażę – zabawę. Ej gdyby to taką starą dewotę udało się zdemaskować, pewnie by jej raz na zawsze odechciało się krzewić w ten sposób nabożeństwo.

„Głos Rzeszowski” z 18 września 1904

Ograniczenie korespondencji z jeńcami

14 listopada 2009

Ograniczenie korespondencyi z jeńcami.

Centralne Biuro wywiad. dla jeńców komunikuje nam:

Korespondeneya z jeńcami przybiera tak olbrzymie rozmiary, że oddział cenzury Biura wywiadowczego dla jeńców, jakkolwiek obecnie zatrudnia już około 1500 osób, nie może nadążyć ciągłemu jej wzrostowi, a niemożliwość ta z pewnością wyniknie także w biurach cenzury w krajach nieprzyjacielskich. To powiększenie pracy wypływa stąd, że bardzo wiele osób, mimo kilkakrotnych próśb i wzywań oddziału cenzury, stale korzysta w nadmierny sposób z możności korespondowania z jeńcami, ba, nawet pisuje codziennie; powtóre zaś, co szczególnie daje się we znaki, pisze się coraz więcej listów zamiast kartek, niekiedy obejmujących wiele stronic bitego pisma, których cenzurowanie zabiera wiele czasu i jest połączone z trudem.

Wynika stąd dla nas przykra konieczność podania do wiadomości publicznej, że nie chcąc mieć olbrzymich zaległości, w ciągu października wysyłać będziemy listy tylko wówczas, gdy będzie oczywistą rzeczą, że ten sposób korespondencyi był nie unikniony, np. przy interesach prawnych, przesyłce dokumentów, fotografii itp. Wszelkie inne listy w tym czasie będą odsyłane nadawcom, o ile adres ich będzie znany, w przeciwnym razie będą niszczone.

Żal nam, że zmuszeni jesteśmy do tego zarządzenia, ale spodziewamy się, że publiczność pojmie, że w tej sprawie, tak jak w wielu innych, nieuniknione jest ograniczanie się, jeżeli zbytni nawał pracy w oddziale cenzury niema uniemożliwić regularnej korespondencyi z jeńcami, nadzwyczaj doniosłej dla tych nieszczęśliwców.

„Głos Rzeszowski” z 30 września 1917

Automaty oświetlające

14 listopada 2009

Automaty oświetlające.

W wagonach podziemnej kolei w Londynie światło nie jest tak silne, aby przy niem czytać można. Utworzyło się więc towarzystwo, które w tych wagonach umieści automaty oświetlające. Za wrzuceniem do specyalnie urządzonej skrzynki jednego „penny” ukazuje się lampka elektryczna, która świeci jasno przez pół godziny. Lampki są tak urządzone, iż oświetlają tylko miejsce pasażera, płacącego penny do puszki, Ani jeden promień nie oświetla miejsc obok, lub naprzeciwko położonych.

„Dziennik Kujawski” z 30 stycznia 1894

Pierwsze automaty

14 listopada 2009

Już znowu nowy automat, tj. przyrząd samodziałający. Ameryka, ten kraj wynalazków praktycznych i na tem polu znów wymyśliła coś nadzwyczajnego. W Brooklinie istnieją obecnie takie automaty, z których dostać można wszystkich przyborów, potrzebnych do korespondencyi, jak ołówki, papier listowy, koperty, znaczki i karty pocztowe. Ponieważ przed tym automatem znajduje się zaraz i biurko, więc łatwo w każdej chwili, nawet i w nocy, na ulicy można pisać. – Najnowszym w tym rodzaju wynalazkiem jest automat, za pomocą którego można się perfumować, tj. polać pachnidłem. Jest on tak urządzony, że po wrzuceniu do odnośnego otworu 10 fenygów i po poruszeniu pedała na dole się znajdującego, jakby przyjemny deszczyk pachnący zrasza stojącą przed automatem osobę.

„Światło” z 1 czerwca 1889


Berlin. Niejaki Sussmann z Berlina i Zahn ze Szpandawy wymyślili aparat do sprzedaży znaczków pocztowych. Automat ten ma być podobno praktyczny. Na podobieństwo automatu, z którego wychodzą bilety kolejowe, wrzuca się w nowo zbudowaną maszyną Sussmanna dziesięciofenygówkę, poczem wychodzi z niej pożądany znaczek listowy za 10 fenygów. – Jeżeli wynalazek ten wytrzyma próbę, to znajdzie niezawodnie praktyczne zastosowanie na pocztach i ulży w pracy urzędnikom, którzy obecnie wiele mają trudu przy sprzedaży znaczków listowych. Lecz niemniej pożądanym nabytkiem będzie on także i dla tych, którzy znaczki listowe kupują, gdyż uwolni ich od żmudnego wyczekiwania przy okienku pocztowem, aż urzędnik po znaczki sięgnie i je poda.

„Dziennik Kujawski” z 24 listopada 1895

List na płycie gramofonowej

11 sierpnia 2009

List na płycie gramofonowej

Poczta berlińska wprowadziła sensacyjną nowość: listy „nagrywane” na płytach patefonowych. Nadawca „nagrywa” płytę, w kabinie telefonicznej, w okienka podaje adres. Taki list – czterominutowe obustronne „nagranie” – wraz z doręczeniem kosztuje 3,75 marki.

Tylko – adresat musi mieć, oczywiście, patefon.

„Dziennik Ostrowski” z 9 sierpnia 1938

Hiszpańscy oszuści

11 sierpnia 2009

Przestroga!

Hiszpańscy oszuści znowu uszczęśliwili kilku obywateli poznańskich listami, w których przyobiecują wysokie nagrody za pomoc pieniężną w uzyskaniu krociowego spadku. Używają oni najrozmaitszych sposobów i zwykle znajdują łatwowiernych. Przestrzegamy przed tymi oszustami, rzekomo hiszpańskimi, przesyłającymi listy w języku niemieckim. Kto otrzyma taki list, niech go doręczy policyi.

„Dziennik Poznański” z 16 października 1914



Ku przestrodze!

Hiszpańscy oszuści znowu się odzywają. W listach rozsyłanych na wszystkie strony przyobiecują wysoką nagrodę za pomoc pieniężną w odzyskaniu wielkiego skarbu. Ponieważ w dawniejszych latach niektóre osoby uwierzyły oszustom rzekomo hiszpańskim i posłały pieniądze, przeto znowu przed nimi przestrzegamy. Kto otrzyma taki list, niech go wręczy policyi.

„Dziennik Poznański” z 15 kwietnia 1915

Następna strona »